Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 kwietnia 2017

Nieobecna. Agnieszka Olejnik [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Nieobecna
AUTOR: Agnieszka Olejnik
WYDAWNICTWO: Czwarta Strona
GATUNEK: Kryminał/ Powieść obyczajowa

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Jakie to uczucie być na własnym pogrzebie? Widzieć rozpacz bliskich, stać nad swoim grobem i płakać, głównie nad tym, jak będzie wyglądała przyszłość, w której nie ma dla nas miejsca? W takiej sytuacji zostaje postawiona Julita – główna bohaterka Nieobecnej – soczystego połączenia kryminału z powieścią obyczajową.

Julita i Julia to jednojajowe, niemal identyczne pod względem cech fizycznych bliźniaczki. Psychika, sposób bycia i fizjonomia to zupełnie inna para kaloszy – identyczne z zewnątrz, skrajnie różne wewnętrznie. Julita to beznadziejnie zakochana w żonatym mężczyźnie singielka, skromna, spokojna szara myszka. Julia to pełna seksapilu, pewności siebie, bogata i czerpiąca z życia garściami trochę matka, jeszcze żona i bardzo kochanka. Aby w pełni spełnić się w roli "kobiety wyzwolonej" Julia ucieka się do zmyślnej, od dawna sprawdzonej i idealnie prosperującej metody – "zamiany ról" z bliźniaczką Julitą. Kiedy Julia korzysta z uciech cielesnych, Julita na te kilka godzin wciela się w rolę matki Kacperka i żony Patryka. Do czasu. W trakcie oddawania się miłosnym igraszkom Julia wraz z kochankiem zostaje brutalnie zamordowana. Julita, dla bezpieczeństwa i strachu przed utratą bratanka – syna, postanawia nadal grać rolę Julii. Ale sprawa nabiera rumieńców, bo giną kolejne osoby z otoczenia Julity-Julii, pojawia się coraz więcej znaków zapytania i na jaw wychodzą fakty, które wstrząsną i tak mocno już zachwianym światem Julity.

Agnieszka Olejnik zaprasza na wykwintną ucztę czytelniczą, w której dominuje pikanteria. Mamy tutaj pokaźną porcję seksualnej niefrasobliwości z lekką domieszką dewiacji i wyuzdania, brutalne morderstwo noszące znamiona mordu rytualnego oraz wiele scen, w których flirt, elektryzujące napięcie seksualne oraz buzujące, erotyczne emocje przyprawiają czytelnika o pruderyjne rumieńce. Dla złagodzenia smaku Autorka dodała dywagacje emocjonalne i wewnętrzne rozbicie Julity, która postanowiła ciągnąć tę farsę, przez co sprowadziła na siebie wielkie, śmiertelne niebezpieczeństwo. Smaczna to uczta, oj smaczna, w rozkoszowaniu się smakiem nie przeszkadzał od czasu do czasu rozgryziony pieprz w postaci Kacperka, który płakał zawsze wtedy, kiedy było to mile widziane, tj. wówczas, kiedy brakowało pomysłu na spektakularne zakończenie konwersacji. 

Fabule daleko do realności – zamiana osób przez nikogo niedostrzeżona, ani przez męża, ani ojczyma, ani przyjaciółkę? Niemożliwe... ale co z tego? Nie zmienia to faktu, że Nieobecną się pochłania, jak cudowny, obfity, niedzielny babciny obiad – nie dajesz rady, ale brniesz dalej, bo nie możesz się powstrzymać, bo smakuje wybornie. A na końcu czeka deser! Delicious! Palce lizać! Kto nie jadł, ten gapa... bo Absens carens – Nieobecny traci...

wtorek, 4 kwietnia 2017

Zdążyć przed zmrokiem. Tana French [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Zdążyć przed zmrokiem
AUTOR: Tana French
TŁUMACZENIE: Joanna Warchoł
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: Thriller


Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Zdążyć przed zmrokiem jest jak wysublimowany, skoncentrowany i specyficznie podany alkohol, który piją bohaterowie powieści – gorąca whiskey. Lektura wymaga rozsmakowania się, koncentracji i pełnego oddania treści, aby nie zagubić się w ferii barw i smaków.

Zwłoki dwunastoletniej Katy Devlin zostają znalezione na terenie wykopalisk archeologicznych. Śledczy nie wykluczają ani śmierci związanej z kultem religijnym, ani z osobami zaangażowanymi w  akcję "Przesunąć autostradę", która wzbudza wiele negatywnych emocji. A może to wina okolicy? Istnieją miejsca, które emanują negatywną energią, a liczba nieszczęśliwych wypadków i tajemniczych zgonów gwałtownie wzrasta. A Knocknaree do takich należy. Dwadzieścia lat wcześniej trójka dzieci: Germanie, Peter i Adam gubią się w lesie nieopodal miasteczka. Kilka godzin później policja odnajduje Adama. Ma zakrwawione buty, kilka zadrapań na plecach i kompletnie nic nie pamięta. Całkowite i dogłębne formatowanie dysku pamięci. A po Germanie i Peterze nie ma śladu. Jednak sprawy zaginionych dzieci nigdy nie są zamykane. Wciąż istnieje szansa, że żyją?

Policjanci pracujący nad sprawą zabójstwa Katy to Cassie i Rob (Adam) Ryan – dwadzieścia lat wcześniej cudownie odnaleziony w lasach Knocknaree. Poszukując zabójcy dwunastolatki żywi jednocześnie przekonanie, że odblokuje zapadkę w pamięci i pozna osnute mgłą zapomnienia tragiczne wydarzenia ze swojego dzieciństwa.

Debiutancka powieść Tany French to dopracowany, przemyślany thriller, napisany pięknym językiem. Jednak doskonały szlif skoncentrował się na warstwie obyczajowej kosztem potraktowanego po macoszemu wątku kryminalnego. Autorka kładzie nacisk na wewnętrzne rozterki głównego bohatera, skoki w przeszłość, które odsłaniają wiele dodatkowych wątków potwierdzających umiejętność operowania słowem przez Autorkę ale nie wnoszą zbyt wiele do treści. Doskonały warsztat językowy nie był w stanie zrekompensować rozczarowania zakończeniem.

Zdążyć przed zmrokiem to bardzo dobra powieść kryminalna ale jedynie dla ludzi z wysublimowanym smakiem, doceniających staranny język oraz wyszukany, oryginalny klimat. Jak amatorzy gorącej whiskey. Ja nie lubię ani gorącej, ani zimnej whiskey ;)

Było w połowie wypełnione plastikowymi woreczkami z dowodami, pokrytymi grubą warstwą kurzu, która sprawiała, że przedmioty w środku nabierały niewyraźnego, sepiowego wyglądu, niczym tajemnicze artefakty znalezione przypadkiem w zamkniętej przez stulecia piwnicy.

Sprawa przypomniała niekończącą się, denerwującą i oszukańczą grę uliczną w trzy kubki: wiedziałem, że nagroda gdzieś jest, tuż przed moimi oczami, ale gra była ustawiona, a ruchy za szybkie, i za każdym razem wskazywałem pusty kubek.

To absurd, pomyślałem w przypływie potwornego, niefrasobliwego i obiektywnego zdumienia.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

wtorek, 14 marca 2017

Następna dziewczyna. Sam Carrington [Anna Sukinnik]

TYTUŁ: Następna dziewczyna
AUTOR: Sam Carrington
WYDAWNICTWO: Amber
GATUNEK: Kryminał/Thriller

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik
Idealnie wyważony thriller... ma tyle samo plusów ile minusów =)
Niepokoi, intryguje, interesuje, ale przez pierwsze kilkanaście stron. Dalsza lektura to czekanie na zwroty akcji, spektakularne zrywy, nieprawdopodobne wydarzenia. Czekamy, czekamy i tak docieramy do strony  350, prześlizgujemy się przez epilog i czytając "podziękowania" nadal mamy nadzieje, że coś nas zaskoczy. Nic z tego.

Sobotni clubbing ze znajomymi tym razem zakończył się dla siedemnastoletniej Sophie zdecydowanie za wcześnie i zdecydowanie nie tak jakby chciała. Nastolatka zostaje dostarczona – dosłownie – ponieważ nadmierna ilość spożytych napojów alkoholowych uniemożliwia utrzymanie przez nią postawy stojącej – przez policjantów. Matka Sophie – Karen jest wstrząśnięta. Córki w takim stanie jeszcze nie widziała – rozjeżdżające się nogi, bełkocząca, rozmazana, potargana, z rozbieganym wzrokiem. Nazajutrz okazuje się, że przyjaciółka Sophie – Amy – nie dotarła z nocnej eskapady do domu. Nie odbiera telefonów, nie daje znaku życia. Niedługo później na dzikim wysypisku śmieci zostaje odnaleziono ciało młodej dziewczyny. Zamordowanej i brutalnie okaleczonej...
Policja i Karen podejrzewają, że Sophie coś wie i nie mówi całej prawdy. Wszystkie fakty wskazują bowiem na to, że widziała zabójcę, a nawet była na miejscu zbrodni. Jej bredzenie po pijaku, przebłyski pamięci oraz niepokojące sny kreślą obraz brutalnej zbrodni, której była świadkiem. Potwierdzają to zdjęcia, które dostaje drogą mailową oraz przeświadczenie, że jest śledzona. Dziewczynie grozi teraz ogromne niebezpieczeństwo... chociaż kompletnie nic nie pamięta. W odzyskaniu wspomnień pomaga jej Karen, która sama zmaga się z paraliżującym strachem przed... wszystkim. Po tragicznych wydarzeniach sprzed dwóch lat nie może poskładać swojego życia do kupy. Życie Karen zostało dosłownie sparaliżowane przez strach, nie jest w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie i dlatego odcina się od świata. Jednak strach o własne życie zostaje zagłuszony przez strach o życie i bezpieczeństwo Sophie. Matka zrobi wszystko, aby ochronić swoje dziecko.

Nie jest to kryminał, który chwyta za gardło i zapiera dech. Nie inicjuje działania podobnego do etylefryny ;) i nasz układ krwionośny nie wykazuje  znacznych wahań i skoków ciśnienia. Ot, poprawny, całkiem sympatyczny kryminał. Przewidywalny, mało zaskakujący, nieporuszający. Tym bardziej zastanawia fakt, że czytanie Następnej dziewczyny jest tak przyjemne i odprężające. Z pewnością dużą rolę, w pozytywnym odbiorze książki ma lekki styl autorki. Płynna akcja, bez wzlotów i upadków, jednak jednostajny rytm nie nuży. Czyta się szybko. Ale odnoszę wrażenie, że równie szybko z pamięci wyparuje;)
Charakterystyka postaci poprawna, dość ciekawa.
Najbardziej irytującym elementem fabuły było odwlekanie w czasie. W obliczu konkretnego wydarzenia bohaterowie omawiali, kiedy mają się spotkać, żeby omówić daną sytuację. Wyglądało to trochę jak: 

– Zamordowano nasza przyjaciółkę.
– Niedobrze.
– No, niedobrze.
– Umówmy się na jutro, aby to omówić.
– Ok, to do jutra.
– Do jutra, a tak w ogóle to co u ciebie słychać?

Zabieg zupełnie nieudany i niepotrzebnie spowalniający i tak monotonną akcję. Brakowało w fabule takich zastrzyków energetycznych, które dostarczyłby jakiś zwrot akcji, wydarzenie, zaskakujący news albo chociaż ujawnienie fragmentu zagadki.  
Autorka (albo tłumacz) zaserwowała czytelnikowi zagadkę matematyczną:

Na jej ulicy stało tylko pięć domów: dwa naprzeciwko, po jednym z obu stron ich domu i jeden na końcu drogi, w rogu.  

Z matmy byłam bystra i mnie jak byk wychodzi sztuk sześć ;)  

Reasumując: Następna dziewczyna, to dobry, ale nie zachwycający kryminał. Nie wbija w fotel, nie rzuca na kolana i nie inicjuje hiperwentylacji. Nieskomplikowany, przewidywalny ale przyjemny.
W sam raz na leniwe popołudnie, albo spokojny wieczór.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

sobota, 11 lutego 2017

Tysiąc. Dagmara Andryka [Izabelka]

TYTUŁ: Tysiąc
AUTOR: Dagmara Andryka
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
GATUNEK: thriller/kryminał
Zdjęcie autorskie Izabelka


"Miasteczko Mille - jak Twin Peaks - niepokoi i fascynuje zarazem. Intrygujący debiut"
 Katarzyna Puzynska. 
To cytat z okładki. Zgadzam się z nim całkowicie, bo też miałam takie skojarzenie podczas lektury tej książki. Taka mała podpowiedź dla fanów tego serialu.

"Miasteczko Mile sprawia wrażenie małego, sennego miasteczka, gdzie czas płynie wolno i każdy każdego zna. Wszystkie dni wyglądają tak samo, a rytmu wyznaczonego przez pory roku nie zakłóca zgiełk wielkiego świata. (...) Mam wrażenie, że zło czai się gdzieś za rogiem".

To napisała bohaterka tej książki, Marta Witecka, w swoim laptopie, kiedy zaczęła zbierać informacje na temat miasteczka w którym znalazła się przez przypadek. Miasteczko Mille jest jak Twin Peaks: niewielkie i tajemnicze. Mille ma jeszcze jedną niespotykaną cechę: mieszkańców musi być zawsze tysiąc. Czyli, jeśli pojawi się ktoś nowy w miasteczku, to ktoś inny musi umrzeć. Liczba mieszkańców musi się zgadzać. Dlatego każdy nowy przybysz witany jest uprzejmie aczkolwiek chłodno. I dlatego w tej miejscowości nie ma hoteli ani pokoi do wynajęcia. 
Witecka została "uziemiona" w Mille poprzez awarię samochodu. I musi poczekać na naprawę. Aby umilić sobie czas zwiedza okolicę. Znajduje stary cmentarz, poznaje mieszkańców miasta i wysłuchuje informacji o klątwie, która wisi nad miejscowością: mieszkańców ma być zawsze tysiąc. 
Dziennikarka z wielkiego miasta, na dorobku, szukająca tematu na artykuł nie chce wierzyć, że w obecnych czasach, czasach tak rozwiniętych technologicznie, ktoś wierzy jeszcze w klątwy. Postanawia "zbadać" temat. Spaceruje po miasteczku, rozmawia z mieszkańcami, "buszuje" po necie w poszukiwaniu potrzebnych informacji. 
Aż pewnej nocy ginie miejscowa nauczycielka.
I wszyscy zaczynają się zastanawiać czy to znów "sprawka" klątwy, bo przecież Witecka już kilka dni przebywa w Mille, więc liczba mieszkańców zwiększyła się.
Zaczyna się śledztwo i policyjne, i dziennikarskie prowadzone przez Martę.
Oczywiście nie napiszę jakie jest zakończenie. Nie takiego się spodziewałam. 

Trzeba to jasno zaznaczyć: to jest debiut tej autorki. Według mnie - bardzo udany.
Rzadko kiedy debiut rzuca na kolana. Ten mnie nie rzucił. Ale... dobrze się czytało: z ciekawością i z zainteresowaniem.
Mnie się podobał klimat jaki stworzyła autorka: duszny, małomiasteczkowy, tajemniczy, niespokojny.
Taki trochę straszny, ale i niepokojąco wciągający. Jest klątwa, jest tajemnica,  jest niewyjaśniona śmierć. Zdecydowanie udany zabieg.

Z ciekawością czytałam o mieszkańcach Mille. Każdy z nich to swoiste indywiduum.  Postacie mieszkańców dobrze wykreowana. Każdy każdego zna i może zaświadczyć, że "lepszy bliski sąsiad niż daleka rodzina". 
Wiem o czym piszę, bo przez pewien okres w swoim życiu też mieszkałam w takim miasteczku. No dobra, mieszkańców było troszkę więcej. I zaręczam, że obraz "małomiasteczkowości" przedstawiony przez Andrykę jest świetnie odmalowany. I wcale nie negatywnie. 

Z niecierpliwością wyglądam kolejnej książki z Martą Witecką w roli głównej. Już niedługo, bo na dniach. Już w lutym 2017 roku "Trąf, trąf misia bela".
Polecam.
PS. Ja też jak Marta - uwielbiam cukierki kukułki i kawę. Mniam...
Zdjęcie autorskie Izabelka

poniedziałek, 6 lutego 2017

Niech będzie wola twoja. Maxime Chattam [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Niech będzie wola twoja
AUTOR: Maxime Chattam
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Thriller/ Kryminał

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik


Zło ma kolor czarny. W przypadku tej powieści to głęboka czerń, która mieni się ciemnogranatowymi przebłyskami. Ze stron wyziera zło. Pierwotne, niczym nie motywowane, mające swoje źródło w naturze człowieka, a koncentrujące się w osobie Jona Petersena.
Carson Mills byłoby typowym, małym, amerykańskim miasteczkiem, w którym wszyscy się znają, porządku strzeże szeryf Jarvis Jefferson, a jedynymi tematami do dyskusji są różnice w poglądach religijnych. Obecność wśród mieszkańców chłopca "zrodzonego z krwi" - Jona Petersena wymusza tryb przypuszczający - byłby. To mężczyzna przesiąknięty złem do szpiku kości, to człowiek, w którego żyłach buzuje krew skażona brudem, grzechem i podłością. Zabija dla przyjemności, niszczy dla rozrywki, gwałci dla zaspokojenia drzemiących w nim zwierzęcych popędów. To samowolne i bezsensowne szerzenie destrukcji i destabilizacji społecznej musi się zakończyć...
Lektura najnowszej książki Chattama to czołowe zderzenie z największymi okropieństwami świata skoncentrowane w jednym człowieku. Nienawidzimy Jona od pierwszych stron, bo jak polubić sześciolatka, który z premedytacja i pełna świadomością niszczy mrowiska, zabija owady, jak zrozumieć piętnastolatka, który gwałci i bije, aby zabić, jak zrozumieć dorosłego mężczyznę, który jest epicentrum zła?
Lekkie pióro, porywający styl, liryczne opisy, wnikliwa wiwisekcja chorego, przesiąkniętego złem umysłu głównego bohatera niwelują wrażenie mało prężnej akcji i nieporywającego wątku kryminalnego. Kontrowersyjne zakończenie może być albo oznaka braku pomysłu Chattama na spektakularne rozwiązanie zagadki, albo szczytem odwagi i pomysłowości.
Lektura wchłania, trzeba uważać, aby nie wchłonęło nas zło w niej pisane. Dlatego... "nas zbaw ode złego". Amen.

sobota, 4 lutego 2017

Susza. Jane Harper [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Susza
AUTOR: Jane Harper
WYDAWNICTWO: Czarna Owca
GATUNEK: Thriller

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

"[...] świetna żona, dwójka dzieci, niezłe gospodarstwo, szacunek wśród miejscowej społeczności. Czemu ktoś taki miałby pewnego dnia tak po prostu zniszczyć swoją rodzinę? To nie ma sensu".

Pewnie, że nie ma sensu, ale Luke Hadler w czwartkowe, gorące, duszne popołudnie bierze strzelbę i z zimną krwią oddaje zabójczy strzał do żony, do kilkuletniego syna, a na końcu popełnia samobójstwo. Mieszkańcy australijskiego miasteczka upatrują źródła tych tragicznych czynów popełnionych przez Luka w wypaleniu emocjonalnym i załamaniu nerwowym podsycanym zbyt długo otrzymującą się w okolicach suszą. Suszą, która nie tylko niszczy plony, ale potęguje niezadowolenie, rozdrażnienie i gniew mieszkańców.

Tu najgorszy jest brak wody. To on doprowadza to miasteczko do szaleństwa.

Jednak rodzice Luka nie do końca wierzą, że ich syn byłby w stanie dopuścić się tak makabrycznej zbrodni. Proszą o pomoc przyjaciela Luka z młodości – Arona Falka – obecnego agenta federalnego w Melbourne. Falk wraz z miejscowym przedstawicielem władz rozpoczyna nieoficjalne śledztwo, ale w jego podświadomości jak zadra tkwią wydarzenia sprzed lat, przez które został zmuszony opuścić rodzinne strony – nigdy nie wyjaśnione okoliczności utonięcia jego przyjaciółki Ellie Deacon.
Czy Flak niesłusznie wyolbrzymia znaczenie szczegółów tylko po to, aby pasowały do wizji jego wersji tragicznych wydarzeń i czy przebłyski z przeszłości skutecznie przysłaniają jasny obraz sprawy i fakty? Falk niezależnie od siebie łączy niewyjaśnione okoliczności rzekomego samobójstwa Elie, z jatką jaką rozegrała się na farmie Hadlerów. Czy te dwa wydarzenia maja wspólny mianownik?

Susza to rewelacyjny thriller, dopracowany w najmniejszym szczególe. Doskonały styl, plastyczny język, dzięki którym niemal czujemy trzeszczące między zębami ziarenka piasku z wysuszonych dróg australijskiej miejscowości Kiewarry, "stojące powietrze" i żar lejący się z nieba. Mało superlatyw? Proszę, oto kolejne: wyraziści bohaterowie, zaskakujące zwroty akcji, skrupulatnie przeprowadzona wiwisekcja emocjonalna poszczególnych osób, każda z pojawiających się postaci  drugoplanowych jest potencjalnym podejrzanym. Czytelnik, mimo uważnego czytania, gromadzenia pozornie nieistotnych informacji i niewyraźnych śladów pozostawianych przez Autorkę nie jest w stanie wytypować winnego, zarówno w sprawie tajemniczego samobójstwa Ellie jak i sprawie Hadlerow Niespiesznie płynąca akcja poprzetykana flashbackami – wspomnieniami z młodości głównego bohatera nadaje Suszy specyficznego i wyrazistego klimatu.
Harper – to nazwisko trzeba zapamiętać, bo tak wybitny debiut musi zaowocować spektakularna karierą literacką.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

niedziela, 29 stycznia 2017

Geniusz zbrodni. Chris Carter [Izabelka]

TYTUŁ: Geniusz zbrodni
AUTOR: Chris Carter
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: thriller/kryminał
Zdjęcie autorskie Izabelka


Oto przed Wami kolejna część z Robertem Hunterem. Ale czy kolejna równie dobra jak wcześniejsze? Zawsze mam takie obawy, kiedy czytam część świetnej serii.

I jeśli spodziewacie się obiektywnej opinii, to nic z tego. Przyznam się od razu, że jestem fanką Pana Cartera. Zachwyca mnie na każdym kroku.

Ta część jest zupełnie inna od poprzednich. Dlaczego? Bo zaraz na początku poznajemy mordercę. I gdy dotarłam do tego momentu w fabule, to się zatrzymałam. I co teraz? Mordercę już znam, a przede mną ponad 300 stron...
Hunter zostaje wezwany do siedziby FBI na wyraźne życzenie oskarżonego. W jego bagażniku znaleziono dwie głowy kobiece. Oskarżony nic nie mówi. Milczy jak zaklęty. Aż w końcu domaga się wizyty Huntera. Detektyw-psycholog nie bardzo "pali" się do tego zadania, bo jest już jedną nogą na urlopie. Zmienia zdanie, kiedy spotyka się z oskarżonym, który okazuje się jego współlokatorem ze studiów.
Hunter jest przerażony i zaskoczony jednocześnie. Podejrzany zgadza się na współpracę z FBI tylko na swoich warunkach. I tylko z Hunterem. Przyznaje się do popełnienia morderstwa, a nawet kilku, kilkunastu...
FBI wraz z Hunterem nie bardzo wiedzą czy podjąć tę grę. Bo morderca wyraźnie podejmuje z nimi grę, ale na swoich warunkach. Zmieniają zdanie, gdy okazuje się, że jedna z porwanych ofiar może jeszcze żyć. Zaczyna się wyścig z czasem. W trakcie poszukiwań uwięzionej ofiary wychodzą na światło dzienne przerażające fakty. Całe mnóstwo faktów, o których FBI nie miało pojęcia.
I tutaj napiszę, że znaczenie ma czytanie w odpowiedniej kolejności części z Robertem Hunterem. W "Geniuszu zbrodni" bowiem pojawiają się istotne wątki z prywatnego życia detektywa. Przeszłość, która wraca jak zły sen.

Fabuła rozkręca się pomału, nabiera tempa wraz z odkrywaniem kolejnych zbrodni, inteligencja Huntera zachwyca jak zawsze, choć tutaj możemy powiedzieć, że trafił "swój na swego". Morderca wcale a wcale nie ustępuje detektywowi. W końcu obaj są po tych samych studiach psychologicznych i obaj nad wyraz inteligentni.
Rozmowy pomiędzy dawnymi współlokatorami w więzieniu przypominają trochę "Milczenie owiec". Przerażający morderca prowadzi osobliwy dialog przez grubą szybę z detektywem próbującym wyjaśnić zagadkę zaginięć kobiet.

Przerażające opisy dokonanych zbrodni, walka z czasem, walka z przeszłością, próby odnalezienia ciał, paraliżująca "gra" z psychopatą i wiele innych aspektów sprawia, że od książki trudno się oderwać. I to pytanie, które krążyło mi po głowie w trakcie czytania: to ile ludzi pozbawił życia ten psychopatyczny morderca? Bo lista zdaje się nie mieć końca...

Carter jak zwykle mnie zaskoczył. Choć równie dobrze mogę powiedzieć, że pojechał po schemacie. Krótkie rozdziały, napięcie rosnące nieśpiesznie, makabryczne zbrodnie, bezwzględny psychopata, nieprzewidywalne zwroty akcji, zachwycający Robert H. i zaskakujące zakończenie. Czyli to, co zawsze można znaleźć w książkach Cartera. I co z tego? Ja to po prostu uwielbiam. I teraz pozostało mi tylko czekać na kolejną część.
I na koniec jeszcze refleksja... Uważajcie na przypadki! Gdyby nie przypadek właśnie, to ten psychopata nadal chodziłby na wolności. 
Polecam.

Zdjęcie autorskie Izabelka

wtorek, 17 stycznia 2017

Zabójca z sąsiedztwa. Alex Marwood [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Zabójca z sąsiedztwa
AUTOR: Alex Marwood
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: Thriller
Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Sąsiadów, tak jak rodziny – się nie wybiera. Może być to przygłucha staruszka z dołu, która na ful słucha Radia Maryja, co bynajmniej nie przeszkadza jej w uśnięciu. Ale dla sąsiadów ani muzyka, ani audycje tegoż radia nie brzmią jak kołysanka. Ci po lewej to czysta patologia, chłop bezrobotny, zbyt często pijany i zbyt często agresywny. A na górze urocza rodzinka, wielodzietna – najmłodsze, to półroczny bobas z kolkami od miesięcy trzech, dwie najstarsze córki to rozwrzeszczane pannice uwielbiające walkę o perłowy błyszczyk w butach z 5-kgramowymi koturnami. I do kompletu brakuje wiecznie nieobecnego sąsiada po prawej i jego zamkniętego na pół dnia psa, który wiernie czeka na powrót pana umilając sobie czas skomleniem i drapaniem w drzwi. Ale bywają tez całkiem zwyczajni sąsiedzi, którzy prócz zdawkowego "dzień dobry" zagajają niezobowiązującą rozmowę o pogodzie, wydarzeniach ze świata, albo o korkach na mieście. I właśnie ci najbardziej zwyczajni potrafią się okazać największymi zwyrodnialcami i psycholami...

Czy każdy tak się czuje po zabiciu kogoś? Nie roztrzęsiony, przestraszony, ani smutny, tylko otępiały?

Nigdy nie czuła takiego smrodu. Woń zgniłego gówna z sypialni Vesty to w porównaniu z tym kwiatowy aromat. 


Kamienicznik jest obleśnym, niesympatycznym, chciwym właścicielem domu, w którym skupia się gromada najbardziej tajemniczych lokatorów.
Hossein – irański uchodźca, który znalazł azyl w bezpiecznych czeluściach brytyjskiego społeczeństwa, Gerard Bright – enigmatyczny, wycofany, introwertyczny były nauczyciel muzyki w szkole prywatnej, Cheryl Farrell – nastolatka, która uciekła z ośrodka opieki nad nieletnimi i ukrywa się przed opieką społeczną, 
Vesta – leciwa starsza dama snująca marzenia o wyprowadzce z tego obskurnego miejsca, w którym się urodziła i w którym prawdopodobnie dożyje swoich ostatnich dni.
Thomas – nudziarz, mający zawsze zbyt wiele do powiedzenia.
Collette – która ucieka, bo stała się przypadkowym świadkiem pewnej bardzo niepokojącej i zagrażającej jej bezpieczeństwo scenie.
Wszyscy skrywają mroczne sekrety, ale tylko jedna z tych osób jest prawdziwym psychopatycznym mordercą, który zupełnie stracił kontrolę nad swoimi poczynaniami, które określa mianem "wyrazów miłości". Sytuacja ulegnie diametralnej zmianie, kiedy bohaterów połączy tragiczne w skutkach wydarzenie, tworząc kolejny – tym razem wspólny – sekret. Wszyscy odczuwają wymuszoną bierność, surrealizm sytuacji oraz źle maskowaną wdzięczność względem reszty za podjęcie takich, a nie innych kroków... z trupem w tle.

Najnowszy thriller Pani Marwood to prawdziwa mieszkanka wybuchowa, bo powiewy nudy, mało porywającej charakterystyki angielskich ulic przeganiany jest powiewem o zgoła odmiennym zapachu i intensywności. Zabójca z sąsiedztwa to kwintesencja realizmu, pełnego ohydnych opisów, defekacyjnych woni oraz mało apetycznych wynurzeń egzystencjalnych chorego umysłu mordercy. Sugestywne opisy przyprawiają o mdłości, nierówna akcja, z wypełnionej marazmem i drętwotą przemienia się w porywającą i  zapierającą dech w piersiach, z zastygłym na twarzach grymasem obrzydzenia. Ta powieść śmierdzi, lepi się i wywołuje odruch wymiotny. I to jej największy atut. Silne wrażenia organoleptyczne, jakie wywołuje lektura najnowszego thrillera Alex Marwood nie są niwelowane nawet przez z lekka przesłodzone zakończenie, akcję grzęznącą w zbytecznych opisach, rozważań osobistych bohaterów oraz spowalniaczy akcji (przyjęcie w ogrodzie, wizyty u matki Collette). 
To bardzo odważna i dosadna książka, która zapewni wiele niezapomnianych wrażeń. Bo ja już nigdy nie spojrzę w ten sam sposób na... sodę oczyszczoną i kwiatowy odświeżacz powietrza...
Polecam.

sobota, 14 stycznia 2017

Zapach Suszy. Tomasz Sekielski [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Zapach suszy
AUTOR: Tomasz Sekielski
WYDAWNICTWO: Od deski do deski
GATUNEK: Thriller/Sensacja

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Zapach suszy nie jest dla tych, którzy uważają, że niewolnictwo to zamierzchła przeszłość, od dawna nieaktualna, zniesiona i nieobecna w życiu codziennym, bo prawnie uregulowana konwencją w Genewie Roku Pańskiego 1926. To książka nie dla tych, którzy uważają, że nagonka na niekonieczne bogobojne zachowanie księży to fikcja i bajki z palca wyssane. Najnowsza książka Tomasza Sekielskiego także nie dla tych, którzy uważają, że zamachy terrorystyczne to bujda, teorie spisowe to imaginacja, a prostytucja i matactwa finansowe na wysokich szczeblach nie istnieją.

Książka przede wszystkim szokuje, nawet jeśli li tylko ułamek opisanych wydarzeń mogłoby wydarzyć się naprawdę/ wydarzyły się naprawdę.

W centrum Warszawy dochodzi do detonacji bomby w samochodzie, ginie kilkanaście osób, wielu ludzi jest rannych. W świetle aktualnych wydarzeń na świecie najbardziej prawdopodobna wydaje się teoria zamachu terrorystycznego. Dla jednych ludzi to największa tragedia, dla innych szansa na realizacja własnych celów... W próbę wyjaśnienia tych tragicznych i enigmatycznych wydarzeń zostaje zaangażowana specjalna ekipa z prokurator specjalną Agnieszką Ossowską na czele. Dwa miesiące wcześniej prawniczka prowadziła sprawę rzekomego samobójstwa księdza Roberta Heina w małej parafii na Kujawach. Kobieta zmaga się nie tylko z coraz większą ilością ślepych uliczek w śledztwie, znaków zapytania i niewygodnych prawd wywleczonych na światło dzienne, ale także próbuje pokonać pierwsze symptomy depresji i alkoholizmu, w które skutecznie wpędza ją samotny tryb życia, kompleksy oraz szereg nieuzasadnionych niepowodzeń w pracy.

Sekielski już w Sejfie przyzwyczaił czytelnika, że jednowątkowe, mało skomplikowane powieści to nie ta bajka. W Zapachu suszy nie można narzekać na brak zwrotów akcji, mnogość postaci i ilość wątków pobocznych. Autor podjął się rozwinięcia tematu pedofilii w kościele, handlu żywym towarem, prostytucji, zamachów terrorystycznych, badań nad komórkami macierzystymi, teczek IPN. Pojawiają się także ukraińskie porachunki, machlojki i kombinatorstwo na wysokich szczeblach władzy oraz zemsta, która najlepiej smakuje na zimno. Może i prawda to, że zbyt wiele składników wchodzi w skład tego dania, ale pomimo mnogości podejmowanych tematów Autor łączy je w prosty sposób i nie pozwala, aby w przedstawianą historię wdarł się chaos.
Brutalność, gwałty, pedofilia. Ten thriller nie jest przeznaczony dla wrażliwych osób, zarówno pod względem językowym, jak i tematów przewodnich fabuły.


– Kurwa, jak można było tak dobry towar zmarnować?
(w odniesieniu do "nowej dostawy" zagłodzonych, brudnych, pobitych kobiet...)

Czasami dziany kochaś wypożyczał ja sobie nawet na cały weekend jak turystyczny mebel, który zabiera się na wypad za miasto.
– Tutaj ma torbę z kijami do golfa, tutaj lodówkę z piwem, a tutaj Ukrainkę do ruchania i obciągania.

Bardzo dobra kreacja bohaterów. Prokurator Agnieszka jawi się jako zwyczajna kobieta z problemami, a nie kolejny wybitnie inteligentny prawniczy umysł z zacięciem detektywistycznym, któremu niestraszne żadne, nawet najbardziej skomplikowane i zawikłane zlecenia. Witold Rudzki – minister sprawiedliwości z aspiracjami na objęcie stanowiska prezydenta Rzeczpospolitej, człowiek o wielu twarzach, wzbudzający w czytelniku całą paletę zmiennych odczuć, podobnie jak bizneswoman Karolina, niezwykle kontrowersyjna, barwna postać, którą nie sposób polubić i której nie sposób nie podziwiać.

Lektura Zapachu suszy to bezkompromisowa analiza głęboko skrywanych brudów społeczeństwa. Tomasz Sekielski w sposób bezpośredni rozprawia się z wrzodem, czyli nagromadzonymi świństwami, bestialstwem i obłudą, głęboko skrywanymi i kumulującymi się w ukryciu... Nacięcie skalpelem, czyli lektura Zapachu suszy obnaża to, co nigdy nie powinno być tolerowane, ukrywane i tuszowane. Zwraca uwagę na karygodny sposób zmiatania pod dywan niewygodnych spraw, brak walki z korupcją, dulszczyzną, hipokryzją i makiawelizmem, przysparzające Polsce więcej szkód niż pożytku porachunki polityczno-biznesowe oraz niekoniecznie sprawnie i uczciwie działające organy sprawiedliwości.

Autor pozostawia niedosyt. Tylko nieliczne wątki doczekały się rozwiązania, dlatego z uciechą zacieram ręce w oczekiwaniu na kontynuację.

wtorek, 10 stycznia 2017

Rzeźbiarz śmierci. Chris Carter [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Rzeźbiarz śmierci
AUTOR: Chris Carter
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Thriller
EGZEMPLARZ RECENZENCKI dzięki uprzejmości Wydawnictwa Sonia Draga

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Przedstawiam idealny zestaw na mroźne, zimowe dni, przyprawione szczyptą przeziębienia, tudzież podstępnie skradającej się grypy. Bo nic tak nie rozgrzewa i relaksuje jednocześnie, jak koc, gorąca herbata z miodem, termofor, najlepiej w liczbie mnogiej, i przede wszystkim – lektura, która podniesie ciśnienie, pobudzi, sprawi, że krew będzie krążyła zdecydowanie szybciej i wprawi nas w stan wyłączenia na rzeczywistość. Rzeźbiarz śmierci zdecydowanie do takowych lektur należy, mimo iż jest to najsłabsza część z serii z Robertem Hunterem.
Obcowanie ze sztuką nabiera nowego znaczenia. W Los Angeles grasuje seryjny morderca, który opacznie rozumie podziwianie piękna rzeźb i ich tworzenie. Brutalny artysta przy pomocy drutu i superglue tworzy makabryczne twory. Ach, zapomniałabym o głównym składniku owych dzieł – są ta ludzkie części ciała... Wcześniej z tego ciała odpiłowane, zdecydowanie nie w warunkach szpitalnych i zdecydowanie bez znieczulenia. Zabójca tworzy makabryczną rzeźbę z części ciała Dereka Nicholsona – wieloletniego prokuratora. Niedługo po nim ofiarą sadystycznego psychopaty zostaje policjant. Sprawa nabiera coraz wyraźniejszego kształtu – ewidentnie chodzi tutaj o zemstę. Hunter, Carlos oraz Alice – asystentka prokuratora generalnego, próbują doszukać się w tworach rzeźbiarza ukrytych wskazówek, przekazu, przewidzieć jego kroki i uniemożliwić kontynuację krwawej wendety mordercy.
Kto czytał ten wie, że seria z Robertem Hunterem wciąga niesamowicie. Po przeczytaniu jednej części trudno powstrzymać się przed sięgnięciem po kolejną. Zaprawdę powiadam Wam – dozujcie sobie książki autorstwa Cartera, bo są one bardzo dobre, pod warunkiem, że nie są czytane ciurkiem. Mankamenty powieści stają się wyraźniejsze, a czytelnik ubolewa nad kującymi w oczy powtórzeniami. Każdy autor ma swoje ulubione sformułowania, które notorycznie wciska w kolejne pisane przez siebie dzieła. W zagraniczny (nie tylko amerykańskich) tekstach aż roi się od spodni KHAKI, a Pan Stephen King je wręcz uwielbia;), typowym stwierdzeniem, które pojawia się w absolutnie każdym kryminale jest "wszystkie elementu układanki wskoczyły na swoje miejsce" - lub coś w deseń puzzli i ich skomplikowanej natury. U Cartera pojawia się dodatkowo niedostrzegana do tej pory dziwna maniera – bohaterowie non stop powtarzają: "czegoś takiego jeszcze nie widziałem", "z tak brutalnym morderstwem spotkałem się pierwszy raz", "z takim zwyrodnialcem nie mieliśmy jeszcze do czynienia". I tak w każdej książce, co jest zaprzeczeniem samym w sobie. Ja wiem, ze Autor usilnie próbuje podkreślić jak bardzo chory jest sprawca i jak bardzo zwichrowaną ma psychikę, ale używanie non stop tych samych epitetów w końcu zaczyna być irytujące. Drugą kwestią jest streszczanie w każdej książce życia Huntera, jego dzieciństwa, oszałamiającej drogi edukacyjnej, problemów ze snem, tego jaką żyletą jest kapitan Blake i jak nie pozwala sobie w kaszę dmuchać, jak Carlos poznał Annę. Rozumiem zamysł autora – dzięki temu zabiegowi przygodę z Hunterem można zacząć zarówno od Krucyfiksa, jak i od Rzeźbiarza śmierci właśnie. Z tym, że dla stałych czytelników Cartera te streszczenia mogą być nużące. I dla mnie takie właśnie są.
Po raz pierwszy geniusz Huntera został pokonany przez mój wnikliwy umysł =D znaczenia drugiej rzeźby domyśliłam się niemal od razu – ot taka mała radość w rekompensacie za brak odgadnięcia kim jest zabójca.
W Rzeźbiarzu śmierci nie brak zła i zaślepienia żądzą zemsty. Obserwujemy eskalację brutalności z każdą stroną przybliżającą nas do finału. Jest rzeź, ból, sceny zdecydowanie nie dla wrażliwych osób. Na uwagę oraz wielkie uznanie zasługuje skrupulatna, dokładna i bardzo realistyczna charakterystyka poszczególnych "dzieł sztuki". Dzięki plastycznym opisom czytelnik jest w stanie wizualizować sobie całokształt rzeźby, której projekt powstał w chorej głowie zabójcy.
Wartka akcja, pojawiające się kolejne ofiary, śledztwo z wieloma zagadkami, zwrotami akcji, zadziwiającym finałem. A na dodatek pojawił się także ON! W końcu! długo wyczekiwany, wypatrywany i upragniony – wątek miłosny. Niebanalny, niezbyt nachalny, bardzo subtelny. Ot – kilka ukradkowych spojrzeń Alice i Roberta, kilka wypitych drinków i rozmów, niekoniecznie na temat śledztwa. Bardzo dobry pomysł i bardzo dobre jego rozwinięcie. Nie jest kiczowato i landrynkowo, ale intrygująco, bo tak naprawdę nie wiemy, czy cokolwiek się z tego rozwinie. Oby =)
"Zapomniałaś sprawdzić pod łóżkiem" to niepozorne zdanie z Nocnego prześladowcy, które w określonej konfiguracji może stać się źródłem wielkiego strachu. W Rzeźbiarzu śmierci solidną porcję długo otrzymujących się na naszym ciele ciarek wywołuje zdanie: "Dobrze, że nie włączyłaś światła"... Chris Carter po raz kolejny udowodnił, że jest bardzo dobrym autorem thrillerów, a jego wyobraźnia to studnia bez dna.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik