wtorek, 28 marca 2017

Pragnienie. Jo Nesbo [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Pragnienie
AUTOR: Jo Nesbo
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Dolnośląskie
GATUNEK: Kryminał
EGZEMPLARZ RECENZENCKI dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dolnośląskiego 

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Pół. Litr. Półtora. Dwa litry. Niezależnie od tego, jak bardzo nawodnimy się w danej chwili i tak możemy być pewni tego, że za dwie, trzy godziny znów będziemy je czuć. Znów będzie nam dokuczać to przedziwne i dominujące odczucie. Pragnienie. Nie da się ugasić pragnienia "na zapas", nie da się oszukać ani pokonać. Ba! Nie ma sensu z nim walczyć, bo jesteśmy z góry skazani na porażkę. Nawet taki gość jak Harry Hole.
Elise – młoda, atrakcyjna kobieta zostaje znaleziona martwa we własnym mieszkaniu. Prawdopodobnie zgwałcona i brutalnie okaleczona... Ponieważ śledczy nie odnajdują śladów włamania, prawdziwa wydaje się teza, że ofiara znała napastnika i sama zaprosiła mordercę do mieszkania. W toku śledztwa udaje się ustalić, że z internetowej randki, zaaranżowanej przez aplikację Tinder, wróciła do domu sama. Najbardziej niepokojący jest jednak fakt, że ten akt agresji psychopaty, który gryzie i rozszarpuje swoje ofiary jest początkiem. Że na pewno pojawią się kolejne.
Ujęcie mordercy, który pije krew ofiar rozszarpując wcześniej ich ciało, niczym drapieżnik polujący na zwierzynę, nie należy do najłatwiejszych, dlatego policja postanawia zwrócić się z prośbą o pomoc do Harre'go Hole. Tym bardziej, że istnieją przesłanki świadczące o tym, że morderca jest człowiekiem, którego Harry miał już wątpliwą przyjemność tropić w niedalekiej przeszłości.
Kojarzycie taką bajkę "Iniemamocni"? Bob Parr to dawny superbohater posiadający moc nadludzkiej siły. Aktualnie wiedzie spokojny żywot księgowego, ma cudowna małżonkę (Helen – o mocy nieziemskiej elastyczności) trojkę dzieci i jego super-moc "kurzy się w lamusie". Zdawałoby się, że spokojny, ustabilizowany tryb życia, założenie rodziny i constans w życiu to jest to, o czym marzy każdy. Ale nie Bob Parr. Bob tęskni za dawnym życiem, pełnym spektakularnych interwencji, skokami adrenaliny, wyzwaniami, tęskni za mocą, za tym, aby działać i czuć się potrzebnym. I wystarczy byle pretekst, aby porzucić stagnację na rzecz przygody. 
Skąd taka dygresja? Ano stąd, że Harry Hole to taki bohater z super-mocą. Ale na emeryturze. Tyle, że super-moc nie ulega przeterminowaniu. Drzemie przyczajona tuż pod powierzchnią świadomości i tylko czeka na to, aby powrócić ze zdwojoną siłą.  I taki impuls się pojawia. Rodzina czy kariera? Spokojna praca wykładowcy na uczelni czy rzucenie się w wir nerwowego, pełnego wyrzeczeń śledztwa? Spokój czy brak snu, hektolitry kawy i niezliczona ilość wypalanych papierosów trzymanych w drżącej dłoni?
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Pragnienie to przede wszystkim kryminał, w którym prym wiedzie watek obyczajowy a Harry próbuje pookładać swoje... poukładane życie. Genialny śledczy z uporządkowaną hierarchią wartości po raz kolejny musi przetasować priorytety i walczyć ze swoimi demonami. Ze swoim pragnieniem...
Chciałabym napisać, że Nesbo po raz kolejny nie zawiódł czytelnika, ale tak napisać nie mogę...bo to moja druga powieść z Harrym w roli głównej ;) wiec nie wiem jak Nesbo "spisał się "w poprzednich częściach. Bo ta wyszła mu całkiem zgrabnie i powabnie. Miałam sporo wątpliwości, czy podołam Pragnieniu, skoro wieki temu czytałam jedynie Policję. Ale może właśnie takie spojrzenie "świeżaka-laika" w "perypetiach Harrego" będzie trafne i przenikliwe? Właśnie dlatego, że niezaślepione uwielbieniem do twórczości Nesbo tudzież platoniczną miłością do wykreowanego przez Autora głównego bohatera.
Przede wszystkim Pragnienie może śmiało czytać ten, kto nie zna części wcześniejszych. Owszem, pojawiają się nawiązania do poprzednich pozycji, ale nie zaburza to przejrzystości wątku kryminalnego. A tenże jest dopracowany, umiejętnie prowadzony, oryginalny i przede wszystkim bardzo wiarygodny. Autor w taki sposób manewruje akcją, wyjaśnia poszczególne zagadnienia i wprowadza kolejne elementy, że czytając zastanawiamy się, czy Nesbo opisuje to, co wydarzyło się naprawdę, czy ubiera w słowa swą fantazję. A to największy atut powieści – wiarygodność i rzeczywistość. 
Drugim elementem, który zasługuje na brawa, jest wątek obyczajowy. I tutaj przewagę mają ci, którzy od pierwszego tomu towarzyszą Harremu i jego przyjaciołom/znajomym. Po trosze zazdroszczę. Wciągający, intrygujący, z doskonałą kreacją poszczególnych postaci. Każda charakteryzowana osoba jest wiarygodna, dialogi realne, pozbawione sztuczności. Łatwo polubić i znienawidzić poszczególnych bohaterów.
To, co uwiera najbardziej, to "mit Harrego". Wszyscy Harrego wielbią, chwalą, pragną, pożądają, podziwiają. Harry ma genialny umysł i w każdym gronie jest znany, szanowany i cytowany. Zbyt wiele było tego super-Harrego. Zyt wiele osób wciąż powtarzało "Harry – jesteśmy tacy sami" (bo i morderca, i pani komendant) i zbyt wiele osób "chciałoby być takim jak Harry". O wiele przyjemniej czytałoby się Pragnienie, gdybyśmy nie byli na każdym kroku utwierdzani w przekonaniu, że Hole to niemal półbóg i mamy zaszczyt, że czytamy książkę, w którym on jest głównym bohaterem;) prócz tego małego mankamentu doczepić się można jeszcze tylko do zbyt długo "rozkręcającej się" akcji. Pierwsza część przyprawiła mnie, ukrywać nie będę, o serię ziewnięć. Rekompensatę odebrałam dopiero w części trzeciej, w której akcja nabrała niebezpiecznej prędkości ze spektakularnymi zwrotami akcji.

Pragnienie to bardzo dobry kryminał podejmujący wątek wampiryzmu, zagrożenia płynącego z bezmyślnych i niefrasobliwych poczynań w wirtualnym świecie oraz pragnienia – obezwładniającej siły, która niejednokrotnie burzy to, co budowaliśmy od dawna i wyrzuca nas z kolein życiowych.


Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

poniedziałek, 27 marca 2017

Chłopiec na szczycie góry. John Boyne [Izabelka]

TYTUŁ: Chłopiec na szczycie góry
AUTOR: John Boyne
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Replika
GATUNEK: powieść
Zdjęcie autorskie Izabelka

Tak się zastanawiałam nad tą książką. Czytałam już wszystkie książki tego autora dla dorosłych wydane w Polsce. To czemu nie miałabym przeczytać najnowszej? Skoro akcja dzieje się w latach trzydziestych XX wieku i w czasie wojny. Skoro padają takie słowa: Hitler, Żydzi, brunatne koszule... Czyli tematyka jak najbardziej "moja".

Ale niestety! Jestem zawiedziona. Tak samo jak po "Chłopcu w pasiastej piżamie". Obie te książki grają na emocjach i są wzruszające. I nic więcej. NIC!

Opisy tej lektury są naprawdę zachęcające. Chłopiec, który mieszka we Francji z rodzicami, przyjaźni się żydowskim sąsiadem. Bardzo przeżywa rozstanie, ponieważ musi wyjechać. Zostaje sierotą i trafia do budula. Nie zagrzeje tam długo miejsca. Zaprasza go do siebie ciotka, której nigdy nie widział na oczy. Trafia do wspaniałego domu w górach, gdzie krewna jest służącą. Właściciel przyjeżdża do tej rezydencji kilka razy do roku, lubi porządek, jest wegetarianinem, kocha psy i piękne widoki. A jak się nazywa? Adolf Hitler. Przywódca III Rzeszy bierze go pod swoje skrzydła.
Jak to się skończy? Czy mały Pierrot zmieni się w bezwzględnego Pietera?

Pozycja ta wywołuje emocje. To jest bezdyskusyjny fakt. I nawet zastanawiałam się "co autor miał na myśli"... I wyszło mi, że pisarz chciał pokazać jak silne potrafi być pragnienie władzy. Jak ideologia, tutaj akurat nazistowska, może zmienić człowieka. Chciał przedstawić jak z niewinnego, francuskiego chłopca można zrobić zagorzałego członka Hitlerjugend. Takie są moje odczucia.
Ale cóż... Autorowi nie wyszło. Pokazać - pokazał. Ale to wszystko jest  mało wiarygodnie. Zmiany w chłopcu zachodzą powoli. Nie ma tu głębszych przemyśleń, nie zastanawia się, nie zadaje pytań. A jeśli już nawet mu się zdarzy, to.... przepraszam, ale jestem już chyba  za stara, bo nie mogłam uwierzyć. Nie przekonał mnie.
Pierrot nie zastanawia się, nie rozmawia, nie słucha ciotki. Nawet na rozstrzelanie ludzi patrzy bez emocji. Chce osiągnąć cel i nic się dla niego nie liczy.
Sam Hitler pokazany jest mało przekonująco. Nie mogłam uwierzyć, że zwrócił uwagę na syna służącej i mu pomagał.
I to tłumaczenie, że rezydencja Hitlera była położona w górach i nie docierały tam żadne wiadomości co się dzieje na świecie. I jak zmienia się sytuacja na wojennych frontach. No nie...

Podsumowując: pan Boyne pisze dobrze. Przeczytałam jego 4 książki: "Chłopiec w pasiastej piżamie", "Chłopiec na szczycie góry", "Spóźnione wyznania" i "W cieniu Pałacu Zimowego". I jakie wnioski?
Dwie pierwsze są bardzo emocjonujące, ale mnie nie przekonały. Za to dwie ostatnie z wymienionych są rewelacyjne i szczerze polecam. Naprawdę świetne powieści!
I nie zgadzam się na to, żeby autorowi przypiąć łatkę tego, który napisał "Chłopca..."!
Dla mnie już na zawsze ten twórca zostanie w mojej pamięci jako pisarz od Pałacu Zimowego...

Przeczytajcie jeśli chcecie. Nie namawiam.
Zdjęcie autorskie Izabelka

niedziela, 26 marca 2017

W cieniu Pałacu Zimowego. John Boyne [Izabelka]

TYTUŁW cieniu Pałacu Zimowego.
AUTOR: John Boyne 
WYDAWNICTWO: Świat Książki
GATUNEK: powieść obyczajowa

Zdjęcie autorskie Izabelka
I po co mi to było? Po co ja sięgnęłam po tę książkę? Dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że to jest kolejna "chusteczkowa książka"? Bo bez chusteczek ani rusz...

Jak żyć???

W oczekiwaniu na najnowszą pozycję tegoż autora, postanowiłam sięgnąć po którąś z jego powieści, której jeszcze nie czytałam. Za mną już "Chłopiec w pasiastej piżamie" i "Spóźnione wyznania", a przede mną najnowsza "Chłopiec na szczycie góry". 

Ta książka jest niesamowita! Nie tego się spodziewałam. Autor stworzył taki cudowny klimat! Tak pięknie opisał te burzliwe czasy, że łzy często pojawiały się w moich oczach. Dałam się ponieść w ten niebezpieczny i jednocześnie romantycznie piękny okres...

Powieść ta opowiada o życiu jednego człowieka: Georgija Jachmieniewa, który urodzony w 1899 roku trafia na dwór cara Mikołaja II. Przez przypadek. Z rosyjskiej wsi na carski dwór.

Autor prowadzi narrację dwutorowo. Lata z życia bohatera nie są przedstawione chronologicznie. Raz jesteśmy na dworze cara, aby za chwilę przenieść  się w dwudziestolecie międzywojenne do Paryża, wracamy z rodziną carską na wakacje do Carskiego Sioła, potem do biblioteki Muzeum Brytyjskiego w lata powojenne. Czasy i kraje pomieszane. Emocje aż kipią! Wielka polityka wkraczająca w życie zwykłego człowieka.

Malowniczo przedstawione są czasy tak gorące i niebezpieczne jakimi były początki XX wieku. Bieda i głód chłopów. Beztroska i zabawa rodziny carskiej. Przyjęcia, muzyka, używki, hulanki i swawole. A w niedalekich wsiach głód, chłód, choroba i śmierć.
I ten tytułowy Zimowy Pałac przedstawiony niczym samotna wyspa pośród  wzburzonych fal społecznych niepokojów...

Autorowi udało się oddać klimat i nastrój tamtych czasów. Spotykamy i cara z rodziną, i Rasputina, i Lenina. 
Bawimy się z carską rodziną na balach i czujemy głód rosyjskiego chłopa.
Boimy się bolszewików i czujemy na plecach powiew zmian na paryskim bruku.
Walczymy z demonami przeszłości i czujemy strach przed nieznaną przeszłością.
Kochamy wielką miłością i rozpaczamy po utracie ukochanej córki.

Przepięknie opowiedziana historia.

Jest to jeden z niewielu momentów w moim życiu, kiedy nie umiem ubrać emocji w słowa.
I wcale nie przeszkadzało mi, że znam historię rodziny Romanowów.
Wręcz przeciwnie. Czytałam z zaciekawieniem i niedowierzaniem.

I nie zgadzam się z twierdzeniem, że autor jest słynnym autorem "Chłopca w pasiastej piżamie"! Ta jest zdecydowanie lepsza! Pod każdym względem.

Polecam gorąco!

Zdjęcie autorskie Izabelka

sobota, 25 marca 2017

Lawendowy pokój. Nina George [Izabelka]

TYTUŁ: Lawendowy pokój
AUTOR: Nina George 
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Otwarte
GATUNEK: powieść obyczajowa

Zdjęcie autorskie Izabelka

Dziś będzie krótko.
Moje rozczarowanie miesiąca.
Taka piękna okładka, takie zachęcające opisy i co?
Jak dla mnie zmarnowana historia.
Choć może nie do końca.
Większość opinii, które czytałam skupia się na na tym, że Jean odnajduje list od ukochanej. Przeleżał on w szufladzie 20 lat. Nieotwarty. Kiedy księgarz przeczyta go, to zrozumie swój błąd. Wsiada na swoją łódź i wyrusza w podróż. 

Ja jednak dojrzałam w tej historii zupełnie coś innego.
Mnie podobała się idea księgarni na wodzie. Przycumowanej do brzegu. Chętnie bym tam zajrzała. Poczytać z widokiem na rzekę...
Urzekła mnie nazwa księgarni: Apteka Literacka. A pan księgarz niczym farmaceuta sprzedaje książki niczym lekarstwa. I nie każda książka jest dla każdego. Każdy dostanie od Jeana taką książkę, jaka jest mu w danym momencie potrzebna. Świetny pomysł na fabułę.
Bardzo zachęcająca okładka. Ciepła i nastrojowa.
I to koniec moich zachwytów.

Dla mnie Lawendowy pokój to nie jest tylko pomieszczenie w mieszkaniu księgarza.
To stan umysłu. To miejsce, w którym chowamy to, o czym nie chcemy pamiętać. 
To, co boli. To, co było. Taki symbol wyparcia i próby zapomnienia.

Historia jest ciekawa, ale opowiedziana zupełnie bez "iskry". Ziewałam podczas czytania.
Jak dla mnie: potencjał jest w tej historii, ale brakło tego "czegoś", co by mi nie pozwoliło odłożyć książki.
Ani język, ani styl, ani nawet humor mi nie podszedł.
Do tej książki robiłam dwukrotne podejście: raz latem i teraz. Niestety. Nie porwała mnie.
I raczej już nie sięgnę po pozycje tej autorki.

Czytajcie na własna odpowiedzialność.

Żywność probiotyczna. Donna Schwenk [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Żywność probiotyczna
AUTOR: Donna Schwenk
WYDAWNICTWO: Vital
GATUNEK: Poradnik


Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik



Wszystkie choroby zaczynają się w jelitach.

Nasza żywność diametralnie zmieniła się w ciągu kilkunastu ostatnich lat. Niestety – na gorsze. Więcej śmieci, mniej jedzenia. Pełnowartościowe produkty, które nie tylko syciły ale zaspakajały zapotrzebowanie na witaminy minerały, wszystko to, co niezbędne do prawidłowego funkcjonowania, zamieniliśmy na wyroby jedzenio-podobne. Ciasto z papierka, zupa w proszku, rosół z kostki rosołowej. Ważne, że ciasto mamy w pół godziny, rosół w 15 minut a zupę wszelaką (czy to ogórkowa, czy flaki) w "cy minuty". Do tego słoiki, pudełka, plastiki. Byleby szybciej, prościej, mniej skomplikowanie. Niestety, siebie oszukasz, ale swojego organizmu oszukać się nie da.  

Autorka w swojej książce zwróciła uwagę na problem, jakim jest niezdrowe, całkowicie przetworzone pożywienie oraz to, jak to "pożywnie" działa na nasz organizm. Od dawna wiadomo, że w naszym ciele żyje wiele gatunków bakterii i grzybów, bez których tak naprawdę nie bylibyśmy w stanie funkcjonować. Ci "cisi sprzymierzeńcy" odgrywają kluczową rolę m.in. w procesie trawienia. Jednak tak silnie przetworzona i sztuczna żywność, zamiast dostarczać substratów dla symbiotycznych z naszym organizmem mikroorganizmów, zabija naszych sojuszników. Flora bakteryjna zostaje naruszona, bakterie giną. I wraz z nimi ginie nasza witalność, nasze zdrowie i zaczyna się era przeziębień, osłabień i uszczerbków zdrowotnych. Nie nadaremno mówi się, że "jesteś tym, co zjesz". Głównym przesłaniem Żywności probiotycznej jest zwrócenie uwagi na naszych "pomocników" i powolna, ale sukcesywna zmiana naszych nawyków żywieniowych na takie, które będą pomagać florze bakteryjnej, a nie ją zabijać.

Książka podzielona jest na dwie części. W pierwszej Autorka skupia się na dość skrupulatnym przedstawieniu podstawowych wiadomości z zakresu wiedzy o żywieniu. Wyjaśnia, czym są probiotyki, a czym prebiotyki. Stawiane przez siebie tezy popiera badaniami naukowymi prowadzonymi w rożnych placówkach badawczych i koordynowane przez rożnych specjalistów. Tworzy przegląd chorób, za które odpowiada złe odzywanie i zaniedbanie flory bakteryjnej. U podstaw każdej z omawianych chorób leżą błędy żywieniowe, złe przyzwyczajenia oraz osłabienie flory bakteryjnej.

Kiedy zaczyna nam dokuczać zgaga, nudności, bóle głowy, skoki ciśnienia, gorączka, to jest sygnał od organizmu, że "coś się dzieje". Każde z tych dolegliwości to wołanie o pomoc. Ale jako pomoc nie można nazwać połknięcie tabletki przeciwbólowej czy antybiotyku. Autorka zaręcza, że u podstaw nawet poważnych chorób leży zła dieta i niesłuchanie wskazówek naszego organizmu. O ile w kwestii nawracającego bólu głowy, zgagi i wzdęć można się z tym śmiałym stwierdzeniem zgodzić, o tyle kwestia nowotworu jest zastanawiająca... A problem depresji jest zdecydowanie o wiele bardziej złożony niż stwierdzenie, że jelita są "drugim mózgiem" i dobrze skomponowana dieta może zapobiec załamaniom nerwowym. W tej kwestii pozostaję sceptykiem.

I tak oto dochodzimy do sedna: Autorka zapewnia, że wprowadzając w życie "wspaniałą trójkę", lub, jak sama ją określa – "Trylogię", będziemy zdrowsi. Będziemy szczęśliwsi. 

Czym jest Trylogia? To Kefir + Kombucha + Kiszonki. Kefir własnej roboty, napój herbaciany własnej roboty i oczywiście kiszonki (z warzyw wszelakich) własnej, domowej roboty. Innymi słowy – jedz kiszonki, będziesz zdrów. Nie dość, że w tychże produktach probiotyków jest bez liku, to jeszcze stanowią idealne środowisko do ich rozwoju. Autorka skrupulatnie i bardzo dokładnie opisuje sposób przygotowania poszczególnych elementów Trylogii. 

I tym sposobem dochodzimy do drugiej części książki, którą stanowią przepisy. Niektóre dość proste, inne bardziej skomplikowane. Z pewnością ciekawe i inspirujące. 
W załączniku Autorka zachęca czytelnika do podjęcia się 21-dniowego wyzwania z Trylogią i gwarantuje, że kuracja będzie skuteczna. I zmieni nasze życie.

Poradnik napisany jest dość dobrze. Nie jestem przekonana czy tak duża ilość przytaczanych w książce typów eksperymentów i doświadczeń jest niezbędna. Owszem – książka zyskuje na wiarygodności, ale momentami zbyt częste odwoływania się do wyników badań po prostu nudziło. Co prawda styl Autorki nie jest porywający, ale osoby poszukujące alternatywnych metod leczenia będą zadowolone.  

Jedno jest pewne, dzięki książce na moje salony, a dokładnie na stół w kuchni wrócił kefir – najpierw kupny, ale zamierzam zastosować się do wskazówek i przygotować kefir domowej roboty. Fala plastikowego jedzenia, która zalewa nas od wielu lat musi zostać zatrzymana. Oby ta książka przyczyniła się do większej świadomości i racjonalnych, przemyślanych zakupach w sklepach spożywczych.

czwartek, 23 marca 2017

Kolaborantka.Margaret Leroy [Izabelka]

TYTUŁ: Kolaborantka
AUTOR: Margaret Leroy
WYDAWNICTWO: Oficyna Gola Sp z o.o.
GATUNEK: literatura obyczajowa/wojenna
Zdjęcie autorskie Izabelka

Kolejna książka z cyklu opowieści wojenne. Miałam nadzieję na niezbyt skomplikowany romans z wojną w tle i zostałam zaskoczona. Nic tu nie było ani łatwe ani nieskomplikowane. Sięgam z chęcią po tego typu pozycje, bo lubię się zastanawiać co ja bym zrobiła na miejscu bohaterki.

Akcja rozpoczyna się w 1940 roku. Maleńka wyspa Guernsey leżąca przy wybrzeżu Normandii. Spokojne życie mieszkańców zostaje zakłócone kiedy przypływają Niemcy. Zaprowadzają swoje "porządki", zajmują domy, odcinają morski transport wodny. Nikt z zewnątrz nie może dostać się na wyspę.
W jednym z domów mieszka Vivienne. Mąż walczy na froncie. Kobieta została sama z dwiema córkami, chorą teściową, kotem i codziennymi kłopotami.
Po sąsiedzku zamieszkują Niemcy. W jednym z nich zakochuje się Vivienne.
Co z tego wyniknie i jak potoczą się losy bohaterów dowiecie się kiedy sięgniecie po książkę.

Ja tylko chce zwrócić Waszą uwagę na kilka spraw.

Główna postać to kobieta, która nie miała lekko w życiu. Mąż, który walczy na froncie nie był dobrym człowiekiem. Zdradzał i pił. Wyspiarka ma wyrzuty sumienia, że czuje ulgę z jego nieobecności Nie ma wiadomości od małżonka i nie wie czy żyje. Potrzebuje wsparcia w radzeniu sobie z trudami codzienności. Niemieccy żołnierze, którzy zamieszkują w domu obok wcale nie są okropni ani nie budzą postrachu. Jeden z nich jest lekarzem i kiedy córka Vivienne zachoruje, bez słowa udziela pomocy. Wcale się nie dziwiłam bohaterce, że uległa urokowi jednemu z nich. Gunther jest wykształcony, kulturalny, przystojny i tęskni za życie z przed wojny.

Te trudny codzienności, o których pisałam wcześniej, autorka przedstawiła bardzo dobrze. Kiedy transport na wyspę zostaje wstrzymany mieszkańcy muszą sami zadbać o to, by mieć co do garnka włożyć. Praca w ogrodzie i sadzie, robienie przetworów, wymyślanie dań z produktów, które akurat są w domu, wymienianie się z sąsiadami własnymi zbiorami, wystawanie w sklepach w kolejkach. To obraz powszechnych problemów z jakimi muszą radzić sobie kobiety. W trakcie czytania tak sobie rozmyślałam czy ja też tak bym umiała kulinarnie zadbać o swoją rodzinę...

Kolejny wątek, który zwrócił moją uwagę to problemy rodzinne: z córkami i teściową. Jedna z córek na 16 lat i, jak każda nastolatka, chce się ładnie ubierać i chodzić na imprezy. Co w okresie wojennym nie jest takie proste... Druga córka ma 6 lat i choć, wydawać by się mogło, że nic nie rozumie z okupacyjnej rzeczywistości, to wiele razy zadziwi matkę swoją dojrzałością.
Teściowa, po wyjeździe syna na wojnę, popada w demencję. Trudno z nią nawiązać kontakt, wciąż woła syna, czasami nie poznaje synowej, wiele godzin siedzi nieruchomo na kanapie zapatrzona...

Przez całą powieść przewija się motyw pór roku. Piękne opisy lata z jego łanami zboża i słoneczną pogodą. Złota jesień ze swoimi darami natury. Mroźna i wietrzna zima. Oraz wiosna wyśpiewana przez ptasie trele. Rześka morska bryza, pierwsze pączki na drzewach. I w tych pięknych okolicznościach przyrody Vivienne dostrzega w polu stracha na wróble. O nie! To człowiek! Uciekinier z obozu pracy, który okupanci założyli na wyspie. Kobieta nie może uwierzyć własnym oczom, że do takiego stanu można doprowadzić człowieka. A później jest świadkiem jak żołnierz kilkoma kopniakami pozbawia więźnia życia tylko dlatego, że się przewrócił i nie miał siły iść dalej. A wiosna tego roku taka piękna... Takie zestawienie powodowało u mnie "gęsią skórkę"...

I na koniec jeszcze o samej Vivienne. Bohaterką targają wątpliwości. Zastanawia się nad wieloma sprawami, zadaje sobie mnóstwo pytań. Nie jest pustą trzpiotką. Rozwiązuje codzienne dylematy, dokonuje trudnych wyborów i ponosi ich konsekwencje. Polubiłam ją. Zastanawiałam się razem z nią. I zadawałam sobie odwiecznie mnie męczące pytanie: co ja bym zrobiła na miejscu bohaterki?

A! I jeszcze jedno! Zakończenie zaskakujące. Czyli takie jak lubię. Mnie się podobało.

Polecam.

PS. Przyjrzyjcie się ciasteczkom na zdjęciu. Jakie mają piękne napisy!

Zdjęcie autorskie Izabelka

środa, 22 marca 2017

Zagubiony szlak. Beata Zdziarska [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Zagubiony szlak
AUTOR: Beata Zdziarska
WYDAWNICTWO: Szara Godzina
GATUNEK: Powieść obyczajowa

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik
Trzy historie, trzy poharatane przez życie osoby i jeden wieczór, przy wesoło trzaskających polanach drewna w ciepłym, przytulnym schronisku górskim.
Paweł. Marta. Jan. I tajemniczy gospodarz niewielkiego, zagubionego w górskich rejonach schroniska, które sprawia wrażenie nierealnego, tajemniczego i dziwnie kojącego. Jakby przebywanie w tej niewielkiej izbie ogrzewanej samym tylko kominkiem wydobywało skrywane głęboko pokłady pokory i szczerości. Takiej szczerości względem słuchających nas osób, która zaskoczy nawet nas samych.
Dwoje nieznajomych sobie osób Paweł i Marta przypadkiem spotykają się na górskim szlaku w Bieszczadach. I to w dość nietypowym czasie wszak to wigilia Bożego Narodzenia. Zmęczenie, szybko pojawiający się mrok, który spowija górskie ścieżki oraz sypiący nieustannie śnieg, przez który widoczność i rozeznanie w terenie staja się bardzo kiepskie sprawiają, że para wędrowców gubi się na szlaku. Niespodziewanie zauważają blask światła są uratowani.To zapomniane, niezaznaczone na mapie schronisko. To w nim przyjdzie im przetrząsnąć swoje sumienie i wydobyć na światło dzienne sprawy, uczucia i myśli zepchnięte w odmęty zapomnienia. Utajonego zapomnienia. Enigmatyczny gospodarz zbywa ich pytania odnośnie dziwnej lokalizacji schroniska oraz braku oznaczenia owego przybytku na mapie. Niebawem do trójki grzejącej się przy kominku osób dołącza zziębnięty Jan. Każde z nich uraczy słuchaczy (i czytelników) historią swojego życia i opowie jakie wydarzenia sprawiły, że zamiast spędzać wigilię w gronie rodziny i najbliższych, wyruszyli na samotna podroż w Bieszczady.

Paweł wraz z małżonką "pędzili autostradą radości i zadawało im się, że tak będzie już zawsze". Jednak nieustanna presja, balast psychiczny: mieć więcej, bardziej, mocniej, lepiej, sprawiło, że niestabilne szczęście runęło jak domek z kart. Jedna nierozważna decyzja doprowadziła do kolejnej. A ta do następnej. I tak Paweł ze szczęśliwego męża, ambitnego pracownika, spełnionego zawodowo i życiowo człowieka stanął nad przepaścią. I moralnym dylematem  co jest ważniejsze: postępowanie zgodnie z hierarchia wartości czy dążenie do wytyczonych celów.

Marta i Magdalena. Siostry bliźniaczki... i wieczne rywalki. Z tą różnicą, że Marta była zawsze na straconej pozycji: zawsze ta brzydsza, ta mniej inteligentna, błyskotliwa, zaradna i miła. Z biegiem lat ich relacje się pogorszyły. Nie było punktu zwrotnego, była tylko postępująca kumulacja wzajemnych żalów i pretensji. Jak wielkiej siły potrzeba aby wypowiedzieć szczerze, z ręką na sercu słowa "przebaczam". I czy wszystko można wybaczyć? Marta ma się przekonać jak wielkich pokładów psychicznej siły potrzeba, aby moc ze spokojem patrzeć w przyszłość odcinając się od przeszłości wypełnionej żalem i zazdrością.

Jan. Niedoszły ksiądz. Człowiek, który nieustannie poszukiwał słusznej drogi życia. Człowiek, który postępował zawsze zgodnie z kodeksem moralnym, będącym lustrzanym odbiciem Dekalogu. Jan był prawdomówny, skromny i po prostu dobry. Jednak, jak pokazuje jego historia, i tak szlachetna ścieżka życia jaką obrał nie gwarantuje szczęśliwego życia.

Zagubiony szlak jest idealną lekturą, kiedy za oknem szaleje zamieć śnieżna, palące się drzewo wesoło trzaska w kominku. Ale nie tylko. Powieść ma tak uniwersalny przekaz i jest tak zgrabnie napisana, że czytać ją będziemy równie zachłannie w grudniowy wieczór jak i lipcowe popołudnie. 
Autorka maluje słowem prawdziwe ludzkie tragedie i wielkie życiowe dylematy. Przypuszczam, że nie przypadkowo czas akcji przypada w wigilię Bożego Narodzenia. Wszak wigilia oznacza oczekiwanie na coś wielkiego, na coś, co może odmienić nasze życie i rzucić nas na inny tor. Bohaterowie właśnie w wigilię dokonują bilansu zysków i strat swojego życia. Stoją przed ważną decyzją i opowiadają historie obdartą z subiektywizmu starają się wsłuchać w głos rozsądku i serca. Opowieść bez kolorowania i oznaczania czarnych i dobrych charakterów sprawia, że paradoksalnie odkrycie największych i najbardziej wstydliwych sekretów wyzwala przynosi ukojenie.
Bardzo ciepła, momentami wzruszająca opowieść o zwyczajnych ludziach i problemach z jakimi się borykają. Przypuszczam, że wielu z nas znalazło się w identycznych sytuacjach jak głowni bohaterowie: nieporozumienia z rodzeństwem, strach o finansową stabilność, rozterki miłosne, nieszczęśliwe małżeństwo. Autorka w sposób bardzo delikatny kreśli obraz większych i mniejszych dramatów życiowych. Nie ocenia, nie piętnuje, nie sugeruje kto jest dobry a kto zły. 
Każdy z nas znalazł się nie raz i nie dwa na rozdrożu. Zapewne wiele razy także zgubił szlak. Nie pomagały znaki, nie pomagały rady znawców, nie pomagała intuicja. Błądzenie jest rzeczą ludzką, sęk w tym, aby wrócić na ten dobry tor i wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów.
Zagubiony szlak bardzo delikatnie nawiązuje do wiary w Boga. Są to subtelne, mało napastliwe wtręty, które wskazują, pomagają i lekko nakierowują.

Ludzie wierzący za swoje niepowodzenia mogą przynajmniej obwinić Boga i jest to niewątpliwa przewaga nad tymi, którzy nie wierzą.
 
Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik