Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Miniatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Miniatura. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 września 2016

Macierzynki. Joanna Sykat [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Macierzynki
AUTOR: Joanna Sykat
WYDAWNICTWO: Miniatura
GATUNEK: Literatura piękna/ Literatura kobieca

Zdjęcie autorskie Rudaczyta (Anna Sukiennik)
"– Nie jestem dobrą matką"
"– Za szybko się irytuję"
"– Nie mam cierpliwości do własnego dziecka..."
"– Dlaczego nie czuję 'instynktu macierzyńskiego'?"
"– Dlaczego denerwuje mnie własne dziecko?"

Bo oprócz jasnej i pięknej strony macierzyństwa...
...jest i ta ciemna, o której mówi się mało. Bo nie wypada.

Macierzynki Joannay Sykat to kolejna porcja mądrości życiowych, które skutecznie skupiają moje rozbiegane myśli i koją zszargane nerwy. To zbiór bardzo intymnych, emocjonalnych, chociaż króciutkich opowiadań, które dotykają bardzo ważnego tematu – nieperfekcyjnego macierzyństwa.

Ze wszystkich stron (media, Internet, portale społecznościowe) jesteśmy zalewani wizją idealnego macierzyństwa. Reklama bobasowego mleka to UŚMIECHNIĘTE dziecko z rozkoszą biegnące do mamy i obsypujące ją pocałunkami. Reklama proszku do prania dla najmłodszych, to czyściutki, UŚMIECHNIĘTY bobasek, który wodzi wzrokiem za ukochaną i rozanieloną mamą. Reklama pieluszek to dziecko ŚMIEJĄCE SIĘ w głos, pięknie przesypiające cała noc i budzące się z błyskiem zadowolenia w oczach i z głośnym ŚMIECHEM wydobywającym się z wyspanego i wypoczętego ciałka. Taką mamy wizję macierzyństwa – niemal same uśmiechy. Taki obraz bycia matką jest kreowany przez media i na "coś takiego" przygotowujemy się będąc w ciąży. Ale świat w reklamach to bzdura, o czym przekonujemy się kiedy mleko, które podajemy powoduje kolki, proszek do prania nie dopiera ubabranych pajacyków i obrzyganych kaftaników, a pieluszki nie są w stanie zagwarantować, aby dziecko nasze nie budziło się piętnaście razy w nocy. A matka nie jest non stop w skowronkach, nie wyczekuje radosnego uśmiechu swego dziecka... tylko marzy o chwili spokoju po kolejnej nieprzespanej nocy.
Jak dla mnie temat zmęczonej matki i trudnego macierzyństwa to temat tabu. Nikt nie mówi nam o tym, ze po czterdziestej ósmej nieprzespanej dobie matka marzy tylko i wyłącznie o tym, żeby spać, nieprzerwanie, przez chociaż 4 godziny. Nikt nie mówi o tym, że kolki u dziecka = płacz, którego nie ukoi bujanie, masowanie, podanie leków, przytulanie, całowanie, głaskanie. Nikt nie uprzedza, że ząbkowanie jest jeszcze gorsze niż kolka u dziecka i o ile w przypadku bólu brzuszka pomagał np szum suszarki, o tyle w przypadku wyżynających się ząbków nie pomaga nic.
Macierzyństwo to nie tylko uśmiechy, chwile radosne i rozkoszne. Bycie matką to naprawdę ciężka praca... Nie ma czasu dla siebie, dla znajomych, ba! i mąż jest poszkodowany. Brak chwili na przyjemności, na relaks, na rozwój intelektualny. Jest tylko dziecko, jego czysta pupka, jego bolący brzuszek, jego rosnące ząbki, jego pępuszek, jego płacz...

Macierzyństwo zjada czas i chęci do dbania o siebie. Kobieta staje się tylko matką.

Ale...
Mija tydzień, mija miesiąc, mija rok... I zaczynają się dziać magiczne rzeczy. Nasze latorośle zaczyna nas zaskakiwać. Nam udaje się w końcu wyspać. Pojawiają się pierwsze kroki, pierwsze słowa, pierwsze śmiechy. Zaczyna robić się naprawdę przyjemnie.
Macierzyństwo to ciężka praca... ale owocna i przynosząca zaskakujące efekty.

Dlatego Macierzynki są tak piękną i przejmującą lekturą. Autorka akcentuje jak bardzo kocha swoje dziecko, ale nie boi się mówić o trudach, o bólu, niewyspaniu, "dniu świra". 
To, że płaczemy, jesteśmy bezsilni, apatyczni, zrezygnowani i zniechęceni nie znaczy, że nie kochamy naszego dziecka.
W pięknych słowach Pani Sykat uzmysławia nam – matkom, tudzież przyszłym matkom, że nie ma takiej postaci jak "matka idealna", ale jest "dobra matka".

Po raz pierwszy zgubiłam instrukcję obsługi siebie; nie potrafiłam się zresetować, wyłączyć. Negatywne emocje, z którymi najwyraźniej sobie nie poradziłam, eksplodowały w podświadomości.
 
Lektura Macierzynek bardzo mnie wzruszyła. Przypomniała chwile trudne, o których już się nie pamięta. Z perspektywy czasu widzę, że tych piękniejszych momentów było więcej, ale cóż znaczyłyby one, gdyby nie było dla odróżnienia i tych trudnych, ciężkich. 
 
Zdjęcie autorskie Rudaczyta (Anna Sukiennik)

Niewiele ponad 80 stron czystego piękna, słów perełek, złotych myśli, mądrości życiowych. Książka, którą powinna przeczytać każda matka, szczególnie ta, która jest dla siebie krytyczna. Ta, która uważa, że jest zła, że nie czuje instynktu macierzyńskiego i która wyryła w swoim umyśle tę sztuczną, podkoloryzowaną wizję macierzyństwa. 

Nazwać istnienie dziecka dziełem wyłącznie człowieka, to jak popełnić świętokradztwo, wybuchnąć śmiechem nad ludzka arogancją.

piątek, 9 września 2016

Biedronki są ważne. Joanna Sykat [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Biedronki są ważne
AUTOR: Joanna Sykat (Joanna Zakrzewska)
WYDAWNICTWO: Miniatura
GATUNEK: Literatura współczesna

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik
Filiżanka kawy espresso – bardzo mocna, bardzo mała, o bogatym aromacie i głębokim smaku. Niepozorna, ale dająca wielkiego kopa energetycznego. Podnosi ciśnienie, przyspiesza krążenie, stawia na nogi, pobudzająca do myślenia i działania fizycznego oraz intelektualnego. Piszę nie na temat? Nic bardziej mylnego. "Filiżanka kawy espresso" proszę zastąpić "Biedronki są ważne".

Ta niepozorna książka autorstwa Joanny Sykat to zbiór krótkich form literackich, myśli ubrane w słowa. Ubrane w liryczne, subtelne kreacje, lekkie jak chmurka, delikatne jak jedwab. Ale nie tylko. Mamy tez ciężkie buciory, flauszowy płaszcz słów dosadnych i toporne dekoracje w postaci wulgaryzmów balansujących na granicy dobrego smaku. Ale Autorka to kobieta o doskonałym zmyśle estetycznym, balansuje – ale nie spada, dotyka poezji – ale poezji nie pisze. Wizjonerka, kreatorka mody słów. Jej mini-opowiadania to wysublimowane kreacje, doskonałe w swym minimalizmie i delikatne w brutalności przekazu. Skomplikowane? Spróbuję cytatami:

Nie widzieć zaczęłam sześć lat temu. W myśl zasady, że "co z oczu, to i z serca" – zaczęłam znikać to, co niewygodne. [...]
Najdłużej uczyłam się nie widzieć jego. [...]
On tez nauczył się mnie znikać. 

To zdumiewające, ile człowiek może usłyszeć, gdy nie patrzy.

Wszystko tu było przed, zanim, nic nie miało być po. 

Joanna Sykat w książce Biedronki są ważne dzieli się z czytelnikami swoimi przemyśleniami, trafnymi spostrzeżeniami na temat śmierci, życia, kobiecości oraz macierzyństwa. Tych kilka zdań tworzących nasycone w treść opowiadania uświadamia nam jak bardzo niewidoczne dla oczu jest to, co najważniejsze. Utopijna wizja idealnej matki/żony/partnerki seksualnej, zakłamany obraz kochanego dziadka, ból, cierpienie, wyobrażenie.

Jak pisać "poezję epicką", jak wtłoczyć w kilka słów potężną dawkę uczucia, jak niewielką ilością zdań pobudzić zmysły. Jak możliwe jest to, że piękne słowa "żyją" w idealnej harmonii, w symbiozie z wulgaryzmami tworząc spójną całość? Nie mam pojęcia. Zapytajcie Autorkę...

Jedna z nielicznych książek, którą zaczęłam czytać ponownie, zaraz po tym, jak ją czytać skończyłam. Tę książkę warto "mieć", bo z pewnością przeczytam ją po raz trzeci... i czwarty, i piaty, i szósty.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik