Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kobieca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kobieca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 października 2016

Wszystko dla ciebie. Joanna Sykat [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Wszystko dla ciebie
AUTOR: Joanna Sykat
WYDAWNICTWO: Replika
GATUNEK: literatura obyczajowa, kobieca
EGZEMPLARZ RECENZENCKI dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwu Replika 

Zdjęcie autorskie Rudaczyta (Anna Sukiennik)

...największa głupotą jest wierzyć w niezmienność rzeczy i zjawisk. Jedyną stałością jest świadomość zmian i ich akceptacja.

Agatka to niezwykle irytująca trzydziestopięciolatka. Nie – nie polubiłam głównej bohaterki, mimo iż jej poukładane życie legło w gruzach, ukochany Kuba okazał się hultajem, przyjaciółka niezmiennie pozostała egoistką, umowa o pracę nie została przedłużona i los zgotował jej w bonusie niecodzienną niespodziankę. Zdradzanej i pozostawionej na lodzie kobiecie powinno się współczuć, prawda? Niewinnej, oszukanej i sponiewieranej przez niesprawiedliwy los kobiecie powinno się podać chusteczkę higieniczną, przytulić i zwymyślać bluzgami najcięższego kalibru jej eks-męża. Jednak Agata to taka bezbarwna postać, więc Kuba mówiąc "mała, nudna dziewczynka z zapałkami" ma rację. Agata wpadła w marazm życia, dreptała po powstających latami koleinach swego życia. Zagubiła siebie w odmętach szarości dnia codziennego, zgubiła także uczucie do Jakuba, zgubiła radość.

– Nie mam dla kogo. [...]

– Dla siebie! Czy ty zawsze musisz być dla kogoś?
Przy Tobie byłam i znów jestem malkontentką. Przeżuwam życie, zamiast się nim cieszyć.
  
Największa niespodzianką jest dla Agaty informacja, że spodziewa się dziecka. Samotna matka! Jak ja sobie poradzę? Czy pokocham dziecko? Jak to możliwe? Przecież nigdy nie chciałam mieć dzieci! Paradoksalnie ten potężny kop w dupsko, jakim było: bezceremonialne odejście jej męża + ekspresowy podział majątkowy + dwie kreseczki na teście ciążowym stały się zalążkiem nowej Agaty. Niepewnie stawiającej kroki, ale już nie po dobrze znanym szlaku, ale po zupełnie nowej drodze, w nieznaną stronę. I tę Agatę polubiłam. Pomimo niepewności, błądzeniu po omacku, ale nareszcie przebudzoną do życia, gotową złapać życie za rogi i w końcu żyć, a nie istnieć, oddychać, a nie wegetować! Bo o własne szczęście trzeba walczyć, a nie czekać na łaskawe zmiłowanie się kaprysnego losu, który obdarzy nas uśmiechem albo nie.
Jestem okrutna. Kiedyś nie potrafiłam bić, teraz umiem uderzyć  dwa razy mocniej.

[...] uporczywa mania nazywania wszystkiego, przeszkadza w rozumieniu świata.

Nieplanowane macierzyństwo wyzwala w Agacie wolę walki o własne szczęście. Sama nie wie, jak wiele niespodzianek szykuje dla niej los...

Joanna Sykat to moje odkrycie roku. Autorka rozkochała mnie w swojej twórczości po genialnych Czterech stronach miłości. Dawkuję sobie kolejne książki autorstwa Pani Joanny, bo wiem, że w każdej znajdę kwintesencję doskonałej literatury współczesnej.
Wszystko dla Ciebie porusza bardzo ważne kwestie – zdrada, kłamstwo, zakłamane małżeństwo oraz samotne macierzyństwo. Temat bardzo popularny w literaturze współczesnej, aby nie użyć słowa oklepany. Ale Wszystko dla Ciebie uzmysławia nam złożoność wszystkich tych pojęć. Milczenie i niezrozumienie prowadzi do problemów w małżeństwie. Nierozwiązany problem do kryzysów. Kryzys do rozpadu małżeństwa. Najczęściej rozwiązanie jest tak banalne, tak proste, ze aż śmieszne – rozmowa, kłótnia, wrzaski, list – jakakolwiek forma wymiany informacji. Bo blokada i cisza na fonii małżeńskiej to krok od jej rozpadu.
Autorka podejmuje, w niekonwencjonalny sposób, próbę przekazania czytelnikowi co czuje matka, która matką nigdy zostać nie chciała. Głowna bohaterka prowadzi bowiem rozmowy ze swoim nienarodzonym dzieckiem. Tłumaczy mu złożoność świata, opowiada o doznaniach, pogodzie, zwierzętach, o skomplikowanej naturze ludzkiej, o swoich uczuciach i przede wszystkim o swoich obawach. Te piękne monologi oddają istotę myśli kłębiących się w głowie przyszłej matki. Ta sama obawa o to, czy damy rade być dobrą matką i czy uchronimy dziecko przed złem tego świata. Obserwujemy jej cudowną metamorfozę z zagubionej, niezdecydowanej szarej myszki, w pewną siebie i zdeterminowaną kobietę.

Wszystkie te słowa "cudowne","wspaniałe, "niesamowite" są piękne... jak puste bańki.W tej chwili napełniłeś je treścią.

Prócz monologu z dzieckiem na uwagę zasługuje różnorodna forma wypowiedzi. We Wszystko dla ciebie dominuje bowiem narracja trzecioosobowa, ale mamy także treść SMS-ów, maili, pamiętnika, co urozmaica fabułę.
Nie zabrzmi to obiektywnie, ale nie polubiłam bohaterów drugoplanowych: ani przyjaciółki Agaty – Moniki, ani jej męża Adriana, ani cioci Niny, chociaż jest to postać oryginalna, zabawna i charakterystyczna, ani epizodycznego Michała. Osoby te, tworzą tło pięknej, emocjonalnej, wewnętrznej zmiany Agaty i przeszkadzają w skupieniu się li tylko na Agacie. To jasne, że bez Moniki nie byłoby wymiany wiadomości na komputerze, bez Niny pikantnych szczegółów z jej bogatego życia seksualnego, Adrian "podarował" niemałą niespodziankę, podobnie jak Michał... ale moim zdaniem to tło było zbędne. Powieść nie ucierpiałaby, gdyby ich zabrakło.
Autorka tradycyjnie wplata w treść garść prawd życiowych i cudownych aforyzmów, których nie sposób nie przytoczyć.

[...]im sensowniejsza teściowa, tym mniej sensowny mąż. Chyba na przyszłość wolałaby bardziej żmijowate układy ze świekrą w zamian za spokój w przestrzeni jeden na jeden.

Osobna kołdra jest tak samo romantyczna jak spanie na oddzielnych łóżkach.

[...] znów mam motyle w brzuchu. Są - i to pioruńskie - ale i one zdechną za jakiś czas.

W drugiej osobie irytuje to, co przeszkadza nam w nas samych.

Czy Wszystko dla ciebie ma szansę zakończyć się happy endem? Czy zdradę można wybaczyć? Kto tak naprawdę okaże się egoistą? Bardzo polecam.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik



sobota, 8 października 2016

Pokolenia. Powrót do domu. Katarzyna Droga [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Pokolenia. Powrót do domu
AUTOR: Katarzyna Droga
WYDAWNICTWO: Editio
GATUNEK: Literatura piękna
EGZEMPLARZ RECENZENCKI dzięki uprzejmości Grupy Wydawniczej Helion

Zdjęcie autorskie Rudaczyta

Ja – urodzona w 1987 roku mam blade pojęcie o PRL-u, stanie wojennym, kartkach na żywność,  pustych półkach sklepowych. I niejednokrotnie zastanawiałam się: "do jasnej Anielki, o co chodzi z tym octem?".

Prywaciarz! Łaska boska, że kilku się ostało, bo na naszym państwowym wikcie to mielibyśmy nawrot Oświęcimia! Trucizna!

Fakty o latach siedemdziesiątych znam tylko z literatury i internetu. Lata osiemdziesiąte to młodość moich rodziców, dlatego wiem z ich opowieści, jak klawe były dzwony i że przebojami numer jeden na prywatkach bywały utwory Perfectu, Lady Pank, Urszuli. Zdjęcia to prawdziwa skarbnica wiedzy o trendach i ówczesnym wizerunku, wszak i mój tatuś uległ modzie "tylko noś, noś, noś długie włosy jak my". Te lata były piękne, magiczne, ale czy chciałabym w nich żyć? W latach, w których "mieć znajomości" to być kimś i móc cokolwiek załatwić. Latach, w których wolność słowa to totalna abstrakcja, podobnie jak wolna telewizja i radio. To były piękne czasy, pachnące wódką, ogórkami kiszonymi i imieninowymi goździkami. Piękne czasy, w którym imprezy rodzinne i przyjacielskie suto podlewane alkoholem integrowały, umacniały i tworzyły przyjaźnie na całe życie. Ale były to także trudne czasy. 
A człowiek ma tendencję do IDEALIZOWANIA PRZESZŁOŚCI. Czy i my – chociażby rocznik 87 – nie mówimy sobie "o, kiedyś to było inaczej, bawiliśmy się na podwórku, w chowanego, na trzepaku, graliśmy w gumę, bawiliśmy się w podchody, graliśmy w palanta. A teraz co? Dzieci siedzą przed tabletami, smartfonami i laptopami." Albo mnóstwo memów "jeśli pamiętasz te czasy, to miałeś wspaniałe dzieciństwo". Przeszłość zawsze będzie doskonalsza niż teraźniejszość. A może nie tyle przeszłość, ale jej doskonalsza, wyidealizowana wizja. Bo wymazujemy to co trudne i brzydkie, zostaje nam obraz po gruntownym photoshopie.

Żródło   

Pokolenia. Powrót do domu to wspaniała historia o podnoszącej się Polsce, polskiej gospodarce, oświacie, sytuacji ekonomicznej i rolnictwie. To przegląd najważniejszych dla Polski i świata zdarzeń, począwszy od "człowieka na księżycu" na WTC skończywszy. Ale Pokolenia, Powrót do domu to przede wszystkim ciepła, nostalgiczna... podroż do domu, do Stokowa. Do malutkiej nadnarwiańskiej wsi na Podlasiu. 
 
[...] wieś to niezwykła i drugiej takiej na świecie nie ma. Żywot płynie tam spokojnie jak Narew, ale i rzeka zakręca nieraz gwałtownie i swoje dziury skwapliwie w ziemi wydziera. Co zatem mówić o ludziach!

Jej mieszkańcy mają wyobraźnię i fantazję, zwłaszcza jeśli chodzi o związki pozamałżeńskie... oraz zdrowie, jeśli wziąć pod uwagę umiejętności regeneracyjne wątroby po tak obficie zakrapianych stokowskich imprezach.

Zdjęcia autorskie Anna Sukiennik

Janka, Leszek i ich ukochana córka Kasia wiodą spokojny żywot w Łębkach. Wiedzą, że szczęście nie od miejsca zależy, tylko od człowieka. Leszek jest radiologiem w szpitalu a Janeczka, zgodnie z obietnicą swego męża, nie podejmuje pracy zawodowej, ale zajmuje się domem i Kasią. Dni płyną niespiesznie, szczęśliwie, ze smutkami i troskami dnia codziennego... ale mimo wszytko coś zaczynało ją [Janeczkę] w tym systematycznym, powtarzalnym życiu uwierać, jakiś brak. W Janeczce coraz odważniej kiełkuje myśl, że chciałaby wrócić do Stokowa – do domu. A jak Janeczka coś sobie postanowi, to nikt nie jest w stanie jej od tego pomysłu odwieźć. A budowa domu w Polskiej Republice Ludowej to nie lada wyczyn. Wszak Polska to bieda z nędzą, socjalistyczna ojczyzna... Drewno, cement, kafelki, meble, wanna... nie ma Castoramy, nie ma Ikei, nie ma Black Red White. Są tylko umiejętności, pertraktacja i znajomości.
W życiu Janeczki i Leszka, równolegle z realizacją planów budowlanych i spełnieniem marzeń pojawiają się i znikają ludzie. Odchodzą przyjaciele, umierają najbliżsi, rodzą się nowe pokolenia, dzieci, nowi znajomi. Nie ma już Cechny, nie ma Ewy, odchodzi Helmut i wielu innych. Ale są i promyki  radości. Z Ameryki wraca Tadeusz, nawet po tak wielu latach nie potrafiący pogodzić się ze stratą miłości swojego życia. Czy i w stosunku do niego obowiązuje zasada "szczęśliwej drugiej miłości"? Wraca Stefania, aby na "stare lata" osiąść w rodzinnych stronach i aby zgorszyć swą niefrasobliwością seksualną mieszkańców Stokowa.  
Smutek i łzy. Szczęście i radosne okrzyki. Karol Wojtyła papieżem, wprowadzenie stanu wojennego, zabójstwo księdza Popiełuszki, Solidarność, związki zawodowe. 

Hitler raz-dwa usunął w cień powszednie zmartwienia, śmierć stała się codziennością i błyskawicznie nauczyła ich wartości zwykłego życia. Ciekawe, że po wojnie wcale nie skończyły się tragedie i losy ludzkie nie wyprostowały się jak struny, tylko pokomplikowały jeszcze bardziej.

Ach, jakże ja głupia byłam, myśląc kiedyś, że skoro skończyła się druga wojna światowa, już nic nas nie może dotknąć, żadne zło. A ono przyczaja się tylko i nie przemija!

Ja się duchów nie boję, wampirów i wilkołaków także nie. Nigdy nie widziałam ich zbrodni. Za to na zło uczynione przez żywych ludzi napatrzyłam się wielokrotnie.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Saga rodzinna Pokolenia. Powrót do domu to książka, która wciąga nas z butami, w ten magiczny świat przeszłości. Wraz z charakterną i nieokiełznaną Janeczką marzymy o niepełnionej karierze. Wraz z Leszkiem, którego pokochałam całym sercem, przynosimy ukochanej żonie ciasteczko i herbatę do łózka, codziennie, przed pracą. Wraz z Kasią przeżywamy pierwsze zauroczenie, miłość, rozczarowanie. Czerpiemy z tej rodzinnej historii garściami - mądrości i prawdy życiowe oraz zakamuflowane recepty na życie:

Śmiej się, kostucha wesołych unika.

Nie zauważali, ze wraz z wolnością nastał nowy, groźny władca – pieniądz i jego niedobry, szyderczy duch – pospiech. Dobrobyt kusił i coraz częściej znajdował się w zasięgu reki, zatem planowali, inwestowali...

Wiemy, jak Pokolenia się zakończą, ale mimo to łzy płyną po policzkach, gruda żalu grzęźnie w gardle, żołądek ściska się ze stresu. Ale autorka, niczym koło ratunkowe, rzuca nam "na pocieszenie" piękne zdanie, które zwalnia ucisk z serca i ociera mokrą od słonych kropli twarz:

Ale opowieść o pokoleniach to niekończąca się historia. Zawsze gdy zamykają się jedne drzwi, to otwierają drugie, albo chociaż okna.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

poniedziałek, 19 września 2016

Takie rzeczy tylko z mężem. Agata Przybyłek [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Takie rzeczy tylko z mężem
AUTOR: Agata Przybyłek
WYDAWNICTWO: Czwarta strona
GATUNEK: Literatura kobieca/ współczesna

Zdjęcie autorskie Rudaczyta (Anna Sukiennik)

Co ja poradzę na to, że do tej książki pasuje słowo, którego nie cierpię, a mianowicie – czytadło. Babskie czytadełko. Bo jest lekko, nieskomplikowanie i momentami nawet zabawnie.

Zuzanna – główna bohaterka nie ma pojęcia jak zwrócić na siebie uwagę swojego męża Ludwika. Bo "Ślubny" olewa ją, nie dostrzega, zaniedbuje i stawia na dalszy plan – tuż za pracą, pasją, meczami ligi mistrzów, synem i kilkoma innymi "elementami". A powinna być na miejscu pierwszym, ewentualnie ex aequo z synem. Tym bardziej, że staż ich małżeństwa to AŻ 4 LATA! Nuda i przytłoczenie codziennością sprawiają, że oddalają się z mężem od siebie. I o ile Ludwik niespecjalnie widzi problem, o tyle Zuzannę zaczyna to irytować i chwyta się rożnych sposobów, aby naprawić ich relację. Nie pomaga rozmowa, wspólny wypad na lody, spacer, próba wzbudzenia zazdrości a nawet absolutnie zawsze działająca – kusa bielizna. I co teraz? Nic, bo książka się kończy;)
Lektura idealna na niedzielne popołudnie. Nie trzeba nadwyrężać mózgu, synapsy mogą się odprężyć
– nie będą potrzebne, można się przy niej zrelaksować. Docelowo Takie rzeczy tylko z mężem ma śmieszyć, ale najwidoczniej moje poczucie humoru nie jest kompatybilne z poczuciem humoru autorki. Bo śmiałam się rzadko – za każdym razem, kiedy uroczy Marcelek wygłaszał prawdy życiowe i tylko raz śmiechem wybuchłam (trutka na bociany i kapustę;)).
Irytowały mnie powtórzenia. "Finalnie" i "ślubny" pojawiały się zbyt często. Co mi jeszcze przeszkadzało? Jałowe dialogi, nic nie wnoszące w akcję i mało zabawne. Mało wyraziści bohaterowie. Jedynie Zuzanna jawi się w jako tako wyraźnych barwach. pozostałe osoby to sztywni i nierzeczywiści statyści.
Co mi się podobało? – właśnie ta lekkość lektury, mało skomplikowana fabuła, sprawiająca, że Takie rzeczy tylko z mężem czyta się szybko i bezboleśnie;). Wielki plus za osadzenie perypetii Zuzanny w małej, wiejskiej społeczności.
Zastanawia mnie fakt, że niespełna trzydziestoletnia kobieta (czyli, jakby nie było, całkiem tak jak ja) z krótkim stażem małżeńskim (jakby nie było, tak jak ja) musi borykać się z problemami, które pasują bardziej do 60-letniej kobiety z 35-letnim stażem małżeństwa. To jest zastanawiające, smutne i obawiam się, że prawdziwe. Coraz mniej rozmów, coraz więcej innych, ważniejszych spraw. Kobietę nie wystarczy zdobyć raz. Kobietę trzeba zdobywać codziennie.
Zakończenie sugeruje, że ciąg dalszy nastąpi. Kolejną część z pewnością przeczytam. Jako formę odmóżdżenia między bardzo ambitnymi lekturami.

Zdjęcie autorskie Rudaczyta (Anna Sukiennik)

piątek, 9 września 2016

Biedronki są ważne. Joanna Sykat [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Biedronki są ważne
AUTOR: Joanna Sykat (Joanna Zakrzewska)
WYDAWNICTWO: Miniatura
GATUNEK: Literatura współczesna

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik
Filiżanka kawy espresso – bardzo mocna, bardzo mała, o bogatym aromacie i głębokim smaku. Niepozorna, ale dająca wielkiego kopa energetycznego. Podnosi ciśnienie, przyspiesza krążenie, stawia na nogi, pobudzająca do myślenia i działania fizycznego oraz intelektualnego. Piszę nie na temat? Nic bardziej mylnego. "Filiżanka kawy espresso" proszę zastąpić "Biedronki są ważne".

Ta niepozorna książka autorstwa Joanny Sykat to zbiór krótkich form literackich, myśli ubrane w słowa. Ubrane w liryczne, subtelne kreacje, lekkie jak chmurka, delikatne jak jedwab. Ale nie tylko. Mamy tez ciężkie buciory, flauszowy płaszcz słów dosadnych i toporne dekoracje w postaci wulgaryzmów balansujących na granicy dobrego smaku. Ale Autorka to kobieta o doskonałym zmyśle estetycznym, balansuje – ale nie spada, dotyka poezji – ale poezji nie pisze. Wizjonerka, kreatorka mody słów. Jej mini-opowiadania to wysublimowane kreacje, doskonałe w swym minimalizmie i delikatne w brutalności przekazu. Skomplikowane? Spróbuję cytatami:

Nie widzieć zaczęłam sześć lat temu. W myśl zasady, że "co z oczu, to i z serca" – zaczęłam znikać to, co niewygodne. [...]
Najdłużej uczyłam się nie widzieć jego. [...]
On tez nauczył się mnie znikać. 

To zdumiewające, ile człowiek może usłyszeć, gdy nie patrzy.

Wszystko tu było przed, zanim, nic nie miało być po. 

Joanna Sykat w książce Biedronki są ważne dzieli się z czytelnikami swoimi przemyśleniami, trafnymi spostrzeżeniami na temat śmierci, życia, kobiecości oraz macierzyństwa. Tych kilka zdań tworzących nasycone w treść opowiadania uświadamia nam jak bardzo niewidoczne dla oczu jest to, co najważniejsze. Utopijna wizja idealnej matki/żony/partnerki seksualnej, zakłamany obraz kochanego dziadka, ból, cierpienie, wyobrażenie.

Jak pisać "poezję epicką", jak wtłoczyć w kilka słów potężną dawkę uczucia, jak niewielką ilością zdań pobudzić zmysły. Jak możliwe jest to, że piękne słowa "żyją" w idealnej harmonii, w symbiozie z wulgaryzmami tworząc spójną całość? Nie mam pojęcia. Zapytajcie Autorkę...

Jedna z nielicznych książek, którą zaczęłam czytać ponownie, zaraz po tym, jak ją czytać skończyłam. Tę książkę warto "mieć", bo z pewnością przeczytam ją po raz trzeci... i czwarty, i piaty, i szósty.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

sobota, 16 lipca 2016

Cztery strony miłości. Joanna Sykat [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Cztery strony miłości
AUTOR: Joanna Sykat
WYDAWNICTWO: Replika
GATUNEK: Literatura obyczajowa/Współczesna

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik
Trzy słowa najbardziej trafnie opisujące fabułę? Wzruszająca, nieprzewidywalna i prawdziwa. Za bardzo prawdziwa.
Łucja to  artystka. Duszą i ciałem. Wrażliwa, eteryczna, ale jednocześnie bardzo rzeczywista... naturalna. Jeszcze do niedawna była najszczęśliwszą żoną, swojego ukochanego M. Ale coś się zmieniło. To"coś" sprawiło, że jednego dnia jej ukochany małżonek stał się największym wrogiem, z którym łączy ją już tylko... wspólny kredyt zaciągnięty na budowę wymarzonego domu. Ze wspólnych marzeń o wyśnionym domu pozostały zgliszcza i uwierająca, jak kamień w bucie, świadomość, że miłości już nie ma, została tylko garść pretensji i cała masa niedomówień.
Jak to w polskiej rzeczywistości bywa, zaciągnięty kredyt obliguje współmałżonków do zaciśnięcia pasa i kosztem wyrzeczeń teraźniejszości buduje się cudowną przyszłość. Ale nikt nie przewidział, że dziś zakochany M. jutro stanie się najbardziej znienawidzonym współlokatorem. Mieszkanie zostało podzielone "na pół". W jednej części Łucja, w drugiej M. Tylko ta nieszczęsna łazienka i kuchnia wspólne.
Jak długo można żyć w takim "niby-domu", substytucie małżeństwa? Co tak naprawdę sprawiło, że płomienna miłość zaczęła krztusić się dymem i spalinami? I kim, do jasnej Anielki, jest Szymon? Ten ideał ze snów i marzeń Łucji? Dlaczego zdominował jej myśli, wytatuował w jej umyśle niezmywalny znak miłości? Dlaczego w tak perfidny sposób Łucja odcina się od M. na rzecz fantazji o Szymonie?

Wyglądało na to, że faktycznie byłam jak święta Łucja, patronująca ociemniałym. I że jak ona wydłubałam sobie oczy, tyle, że  z innej przyczyny.  

To bardzo wzruszająca historia. Strona po stronie zatracamy się w smutnej historii miłości dwojga ludzi, którzy nie potrafią rozmawiać. Nic tak nie zabija związku jak milczenie. Brak codziennej paplaniny, brak tych kilku słów, chociażby banalnych, niby nic nie znaczących. Największą krzywdą, jaka może "zafundować" sobie małżeństwo jest brak werbalizacji własnych uczuć, własnych żalów, własnych pragnień. Wraz z umierającą chęcią dyskusji powoli umiera związek.
Cztery strony miłości to kalka z życia większości z nas. Codzienna rutyna, brak rozmowy i wdzierający się marazm niszczą związek. Jednocześnie autorka udowadnia, że trzeba mieć nadzieję. Że prawda i upór potrafią rozkruszyć najtwardsze skały zawziętości oraz ożywić skamieniałe i znieczulone serce. Jeśli tylko chcemy.
Joanna Sykat w pięknym stylu wdarła się w moje serce. Lekkość pióra i umiejętność ubrania uczuć w słowa to rzadki dar.

Jestem obita słowami. Wysmagana prawdą, o którą sama się prosiłam i z którą nie wiem, co powinnam teraz zrobić.

Zawsze wybieraj to, co jest dobre dla ciebie. Unikaj substytutów, bo one nie sycą nawet na samym początku.

Zastanawiałam się jakim cudem mama ma tak spokojne, uważne spojrzenie. Że nie błądzi nim ponad rozmówcą, nie ucieka myślą do swoich spraw. Cały czas jest. Bardzo uważnie jest.

Zadziwia mnie swoboda z jaką autorka przeplata nieliczne wulgaryzmy z najpiękniejszymi epitetami. Przepiękna historia o miłości, którą otrzymałam odkrywając koleje strony tej książki potwierdziła to, co wiedziałam od dawna:
o miłość trzeba walczyć, każdego dnia, z jeszcze większym uporem i determinacją.
Historia miłości Łucji do Szymona i miłości Łucji do M. ma zaskakujący finał. Autorka po prostu "zrobiła mnie w konia". I zapewne nie tylko mnie. Bo znienawidziłam M. a pokochałam uroczego Szymka, który swoją naturalnością i wrodzoną beztroską rozkochał w sobie Łucję i zaskarbił sobie moją sympatię. I tak bardzo pragnęłam, aby Łucja rozstała się z M. i wróciła do Szymona...
Przepięknie, plastyczne opisane poszczególne postaci dodawały magii ale i autentyczności każdej scenie (Pokochałam Blue za jej mądrość i wewnętrzny spokój. Polubiłam Dorotę, za ten jej smutek w niewinnych oczach. Znienawidziłam Tomka za brutalność i brak wyczucia). Liryczne opisy miłości, epickie ujęcia prawd życiowych, a to wszystko doprawione plastycznym opisem maków! Tych maków na kubkach, z których unoszą się opary malinowej herbaty, a w tle przepiękna muzyka - Ballada do Adeliny.
Ta powieść jest doskonała. Piękna, smutna i dająca nadzieję...
Data 8 października, kiedy ta historia kończy się (a może zaczyna?) ma dla mnie bardzo duże znaczenie... wszak wtedy wstąpiłam w Święty Związek Małżeński =) Dlatego nie sposób nie wziąć do siebie słów autorki i nie przyswoić przesłania jakie niesie ze sobą ta lektura...
Polecam całym sercem, w którym Cztery strony miłości uaktywniły kolejne pokłady miłości do mego Ukochanego=)