niedziela, 18 grudnia 2016

Cześc braciszku. Maria Michalska [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Cześć braciszku
AUTOR: Maria Michalska
WYDAWNICTWO: Warszawska Grupa Wydawnicza
GATUNEK: Kryminał

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Polubiłam Cześć braciszku na samym starcie ponieważ jest to pierwsza książka, w której pojawia się moje ukochane miasto Łowicz =) Jednak na finiszu nie byłam już tak rozentuzjazmowana;)

Profesor biofizyki Michał Zaborowski wraz ze swoim ojcem prowadzi badania na temat wykorzystania grafenu w medycynie. Chodzi o powiązanie czynników wywołujących Chorobę Alzheimera z wynikami ich najnowszych badań. Wszystko wskazuje na to, że znaleźli sposób na tę chorobę neurodegeneracyjną. Wraz ze spektakularnym odkryciem w otoczeniu Michała zaczynają się dziać dziwne rzeczy: ktoś kradnie mu samochód, laptopa, jego tata niespodziewanie wyjeżdża na szkolenie w Szwecji opuszczając doświadczenie w kluczowym momencie. Ale to wszytko jest niczym w konfrontacji z faktem, że ktoś próbuje go zabić. W rozwikłaniu zagmatwanej zagadki pomaga mu Susane Olsen ze Szwecji.

Bardzo dobry pomysł na fabułę. Bo grafen + nieuleczalna choroba + laboratorium, doświadczenia, badania dobrze rozwinięte i osadzone w ciekawej intrydze mogłyby stworzyć genialną książkę. Mogłyby. Potencjał był, pomysł był. Jednak im dalej w las tym ciemniej. I zbyt niewiarygodnie. Całokształt zagadki kryminalnej oceniam na kiepską. Wskazówki zostawiane przez ojca Michała są dziecinną grą, śmieszną zabawa w podchody/ciepłozimno. Rozwiązanie i zakończenie jest tak niewiarygodne i irracjonalne, że nawet producenci CSI kryminalne zagadki nie byliby zainteresowani ekranizacją. Najwięcej niesmaku pozostawia nam informacja, że zabójca był "po prostu szalony" i dlatego robił to co robił. Brak racjonalnego wyjaśnienia całej tej, dość zawiłej intrygi. Część kryminalna to zdecydowanie najsłabsza strona Cześć braciszku. Ale część językowa, plastyczność opisów (szczególnie charakterystyki postaci) jest bardzo dobra. Autorka ma lekkie pióro, ale nie do "pisemnego snucia" kryminalnych zawiłości.
Odniosłam wrażenie, że mimo pomysłu, Autorka jak najszybciej chciała zakończyć pisanie opowieści, aby nie zapomnieć, co chciała przekazać i nie pogubić się w tym wszystkim. Za szybko, za mało dokładnie, za mało wyjaśnień. Cześć braciszku niestety przywodzi na myśl bardzo rozwinięte opowiadanie na lekcje języka polskiego.

Mimo tak wielu zastrzeżeń z wielką chęcią przeczytam kolejną książkę Autorki, bo ma ogromny potencjał, wiedzę, widać, że przygotowuje się, szuka informacji o danym zagadnieniu, jest ambitna, otwarta na wiedzę i mam nadzieje na krytykę.
Bo nie sposób pominąć i nie wziąć pod uwagę pewnego faktu. Książka Pani Marii Michalskiej została wydana w 2015 roku, możliwe, że napisana w 2014 roku...
Autorka uczęszcza do publicznego gimnazjum =) urodziła się w sierpniu 2000 roku =) Nie można patrzeć na powieść przez pryzmat wieku, ale czternastolatka/piętnastolatka pisząca taką opowieść, zasługuje na brawa =)


Czerń i purpura. Wojciech Dutka [Izabelka]

TYTUŁCzerń i purpura
AUTOR: Wojciech Dutka
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Albatros
GATUNEK: powieść historyczno/obyczajowa


Zdjęcie autorskie Izabelka

I kolejna piękna książka, która trafiła ostatnio w moje ręce. 
Chociaż piękna to niezbyt trafne określenie. Bardziej pasuje: szarpiąca emocje, poruszająca serce albo skłaniająca do zastanowienia się.
Powieść ta zachwyciła mnie z trzech powodów: bardzo dobra lekcja historii, niesamowicie ukazana historia dwojga bardzo różnych osób oraz przepięknie plastyczny język jakim jest to wszystko opowiedziane.
Książkę Dutki można rozpatrywać na dwóch płaszczyznach: historycznej i obyczajowej. Obie bardzo ciekawe. Ja jednak zacznę od historycznej. Wszak Dutka jest historykiem. I autorem pięciu powieści historycznych. 
W tej pozycji autor rewelacyjne przedstawił historię drugiej wojny światowej jak i lata tuż przed nią. Zrobił to tak, że pewnie niektóre osoby czytające nawet się nie zorientują, że w trakcje czytania są na lekcji historii. Powieść zaczyna się w 1938 roku na Słowacji i w Austrii. Poznajemy głównych bohaterów: Franza Weimerta i Milenę Zinger. Ona jest Słowaczką, on Austriakiem. Autor przedstawia życie tych osób na tle historii omawianego czasu. I tak wplata fakty historyczne takie jak Anschluss Austrii, noc kryształowa w Niemczech, aneksja Sudetów przez Hitlera, wprowadzanie ustaw norymberskich w życie. Autorowi udało się bardzo dobrze oddać nastroje panujące w Europie przed wybuchem drugiej wojny światowej. Dla mnie było naprawdę ciekawe poznać motywy, którymi kierowali się młodzi Austriacy kiedy wstępowali do SS.

"Esesman miał być nadczłowiekiem o wyjątkowych predyspozycjach ciała i ducha, czystym owocem eugenicznej myśli dzielącej ludzi na doskonałych i zarazem godnych życia i na tych, którzy nie byli tego życia warci."

I kiedy wybucha wojna Dutka dalej wspaniale prowadzi swoją lekcję historii. Kiedy Milena w 1942 roku trafia do Auschwitz autor rewelacyjne przedstawia historię obozu: budowa obozu i komór gazowych w Auschwitz-Birkenau, transporty Żydów z całej Europy: Słowacji, Niemiec, Austrii, Holandii, Belgi, Jugosławii, deportację Romów, uruchomienie krematoriów, bunt Sonderkommando. Poznajemy też "sławne" osoby takie jak Rudolf Hoess, Josef Mengele, ale też Edith Stein i Kazimierz Piechowski. 
Dutka także dość dokładnie i obrazowo przedstawił realia życia w obozie: strach, głód, brud, wycieńczenie. Tak od strony więźniów:

"Wszy to najmniejsi drapieżcy w łańcuchu pokarmowym Auschwitz. I te małe potwory nie były nawet w przybliżeniu tak straszne jak ludzie."


A od strony nazistów:

"Starsi esesmani wiedzieli coś o tym. Zabijali, ale mnóstwo pili. Przyszli do niego z papierosami i alkoholem. Beer powiedział: – Wykonałeś rozkaz. Spełniłeś obowiązek. Pierwsza śmierć jest tak potworna, że wyć się chce, ale potem ci przejdzie. Będziesz mógł dalej zabijać, ale w pamięci zostanie tylko ten pierwszy raz. Do zabijania można się przyzwyczaić".

Ale autor porusza także inne tematy. Tematy o których nie często czyta się w książkach o Auschwitz: rywalizacja pomiędzy więźniami, wykorzystywanie seksualne, homoseksualizm, wszechobecna korupcja, łapówkarstwo, pijaństwo i rozpasanie seksualne wśród esesmanów.

Płaszczyzna obyczajowa jest równie emocjonująca jak historyczna.
Milenę poznajemy jako utalentowaną muzycznie Słowaczkę pochodzącą z szanowanej żydowskiej rodziny. Jej życie się zmienia kiedy do władzy na Słowacji katolicki ksiądz Josef Tiso. Żydzi stają się obywatelami drugiej kategorii. Ale on taki dobry człowiek był...:

"Niemcy chcieli tysiąc pięćset marek za każdego Żyda, ale księdzu udało się wytargować tylko pięćset. Ale zapłacimy Niemcom dopiero po wszystkim, kiedy będziemy wiedzieli, ilu Żydów pojechało na roboty na wschód".

Franza spotykamy w Austrii. Nastolatek oddany rodzinie i Kościołowi. Nawet jest ministrantem. Lecz pod wpływem wielu wydarzeń wstępuję do Hiltlerjugend. A potem do SS. I właśnie na jednym ze szkoleń SS musi zastrzelić przyjaciela, który odmówił wykonania rozkazu.

"W tej chwili, kiedy wódka była mocna i po raz pierwszy w życiu naprawdę kurewsko dobrze mu smakowała, w sumieniu Franza Weimerta ścierało się dwu ludzi. Franz Weimert esesman, który zastrzelił swojego kolegę, i Franciszek ministrant. Żołnierz gardził ministrantem".

Od tego momentu rozpoczyna się przemiana Franza. 
Franz i Milena spotykają u bram piekła. Na rampie w Auschwitz. Chodź nic tego nie wróży, to esesman zakochuje się z czasem w Żydówce. Wyznaje jej miłość i chroni ją. Ona jest sparaliżowana strachem.
Nie będę opisywała dokładnie fabuły, bo chcę abyście sięgnęli po książkę. Bo naprawdę warto!
Przemiana Franza z bogobojnego ministranta w bezwzględnego zabójce pokazana bardzo ciekawie. Wątpliwości jakie targają Weimertem targają również czytelnikiem. Były momenty kiedy współczułam mu, ale i takie kiedy miałam ochotę chwycić za broń.
Autorowi udało się nie popaść w banał i kicz. Bo przecież nie on jeden opisywał już uczucie pomiędzy Żydówką a nazistą. Język jakim posługuje się Dutka jest bardzo plastyczny, a każde zdanie jest dopracowane i cudownie skonstruowane. Porównania i niektóre zwroty wbijają w fotel. Nic nie przytoczę. Czytajcie! A sposób w jaki przedstawia emocje, wrażenia, wątpliwości, przemyślenia bohaterów jest idealny do wyciskania łez. Zalecam do tej lektury chusteczki.

Ale mam jedno ALE: autor czasami wpada w pułapkę powtórzeń. Zwróciłam na to uwagę bo sama często w nią wpadam. I bardzo mnie wkurzało np kiedy opisując przedwojenne życie Mileny powtarzał w kółko: "ksiądz prezydent Josef Tiso". Przecież wystarczyło napisać "słowacki prezydent" albo "prezydent Tiso". I tak każdy czytelnik wiedziałby o kogo chodzi. A jeszcze znalazłabym kilka takich przypadków.

"Czerń i purpura" to niebanalna książka. Można powiedzieć, że rewelacyjna. Mnie skłoniła do wielu przemyśleń. I utwierdziła w przekonaniu, że nie każdy Niemiec jest zły, a każdy Żyd dobry. 

Polecam gorąco! Daje 10/10.


Zdjęcie autorskie Izabelka

sobota, 17 grudnia 2016

Taktotu. Jakub Dąbrowski [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Taktotu
AUTOR:Jakub Dąbrowski
WYDAWNICTWO: Oficynka
GATUNEK: Thriller?/Utwór dramatyczny

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Irytującogenialnoawangardowa zabawa Autora z czytelnikiem. I z treścią książki...

Główny bohater Jakub budzi się w pociągu z kacemgigantem. Nie wie co się dzieje, co się stało, jak się w owym pociągu znalazł. Na korytarzu spotyka znajomego Michasia. Gdy mdłości wywołane upojeniem alkoholowym dnia poprzedniego mijają, Jakub wraz ze znajomym wypalają skręta. I zabawa się zaczyna. Dowiadują się od stewarda, że w pociągu znaleziono zwłoki wielkiej, polskiej aktorki. Rozpoczynają śledztwo.
Brzmi ciekawie, logicznie i interesująco... ale..
Taktotu to miszmasz formy literackiej połowę książki santonowi coś na kształt zapisu didaskaliów, który mniej więcej w połowie książki płynnie przechodzi w typowy utwór dramatyczny, z podziałem na role i tradycyjnymi didaskaliami. Narrator w specyficzny sposób "opowiada" co dzieje się "na scenie" używając czasu przyszłego dokonanego. Absurd wznoszący się do granic akceptowalności.
Niemal od pierwszych stron kołatał mi w głowie głos mojej przemiłej Pani polonistki z liceum ogólnokształcącego: "co autor miał na myśli?", czego szczerze nie cierpiałam. Bo pytanie jest podchwytliwe: autor miał coś na myśli i nie liczy się to, jak ty to zrozumiałeś, tylko to, jak rozumie to autor. A gdzie wolność słowa i myśli, gdzie miejsce na własną interpretację? Autor usiłował ubrać w słowa swe przemyślenie, a jak zostanie to przez czytelnika odczytane to, moim zdaniem, już indywidualna sprawa.
W tym utworze można doszukiwać się głębi, ukrytych (bardzo dokładnie) prawd życiowych i aforyzmów godnych wydziergania na makatce i powieszenia nad łóżkiem. Bo Taktotu jest napisana pięknym językiem, z racji niewielkiej obojętności każde zdanie, każdy wyraz jest przemyślany i dokładnie przez Autora prześwietlony. Nie mogę opędzić się jednak od wrażenia, że Autor podczas czytania mógł wspomóc się jakimś powszechnie dostępnym środkiem ułatwiającym rozluźnienie, bujanie w obłokach, specyfik rozwiązujący język, również ten literacki w głowie. Słowa płynęły, mijając się niekiedy z sensem i racjonalnością. A niekiedy trafiając w punkt.

Proszę mi wierzyć, dowolna głupota zda się mądrością, jeśli tylko dostatecznie długo ją destylować.

Wielkim plusem tego utworu jest ironia oraz wysublimowane poczucie humoru z ogromną dozą sarkazmu.

Kawa pojawi się pod sześcioma rożnymi nazwami i w trzech formach, z których tylko jedna będzie płynna.

Jakub czuł, że stanowią zgrana parę., ani razu nie pogubili się, ona opowiadała on nie słuchał, a potem przychodziła zmiana, on mówił, ona nie słuchała, ryzyko kolizji nie występowało.

Z pewnością Taktotu nie jest łatwa lekturą. To w pewnym sensie groteska bo elementy absurdu ścielą się gęsto przez te 110 stron. Dominuje atmosfera zagubienia, niezrozumienia i ogólnie pojętej "dziwności". O tak: dziwna to idealny epitet opisujący tę książkę. 
Taktotu to druga część z serii swego rodzaj zabawy Autora (Jakub Dąbrowski to pseudonim) z czytelnikiem i z sama powieścią. Części pierwszej nie czytałam, ale śmiem wątpić, czy znajomość Surogata zmieniłaby mój nie do końca jasny odbiór i pozwoliła wyraźniej określić wrażenia po lekturze.
Już sama, z lekka psychodeliczna ale jednocześnie piękna, okładka przygotowuje nas na coś innego niż zwykle na entropię literacką.

Tak, pozwól mi bełkotać! W tym bezrozumie jest metoda.

Nie zniechęcam, nie namawiam zbyt gorąco, ale obiecać mogę, że będzie to bardzo oryginalne spotkanie z literaturą.

piątek, 16 grudnia 2016

Rozmowa z Bajką. Jacob Kotowski [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Rozmowa z Bajką
AUTOR: Jacob Kotowski
WYDAWNICTWO: Amadeus Press
GATUNEK: Literatura współczesna/Literatura piękna


Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik
 
Tak. Jestem dziwką. Nie różnię się niczym od żon i kochanek sypiających z facetami, którzy nic o nich nie wiedzą.

Bajka to prostytutka. Wróć – Bajka to piękna, inteligentna kobieta, która pracuje jako prostytutka. Niby to samo, a jednak brzmi inaczej prawda? Jakub, w rozmowie z Bają (jak zdrobniale i uroczo ją nazywa), próbuje uzmysłowić dziewczynie, że to, czym się zajmuje i to kim jest to zupełnie inna para kaloszy. 

– Ja się nie wstydzę tego kim jestem.
Kręcę głową.
– Tego czym się zajmujesz. Bo to, kim jesteś to całkiem inna sprawa.

Rozmowa z Bajką to niemal w całości dialog dwóch wrażliwych osób, każde z własnym bagażem życiowym, pamięcią o krzywdach uczynionych przez nich i na nich w przeszłości. Ta zwykła – niezwykła rozmowa eksponuje ich uczucia, ich żale i ich obawy. Dzięki tej rozmowie nie tylko poznają siebie wzajemnie, ale na nowo odkrywają otaczający ich świat. I dzielą się tym dobrem z czytelnikiem...
Spotkaniu Jakuba z Bajką w zadymionym pubie towarzyszy przytłumiony gwar, brzęk ustawianych kufli, przyciszona muzyka. Papierosowe opary osnuwają zatopioną w rozmowie parę, a nas wprowadzają w klimat powieści. Wszystkie dźwięki, zapachy, postaci epizodyczne pojawiające się w powieści nie mogą nas rozproszyć, bo chwila nieuwagi spowoduje ominięcie, przegapienie pięknych słów, ukrytych znaczeń. Maksimum koncentracji, skupienia i oddania lekturze zaowocuje wewnętrzną przemianą – naszą przemianą i otwarciem na dobro w nas i dobro nas otaczające.

Niemal każde zdanie w Rozmowie z Bajką jest jak płatek śniegu na naszej skórze. Delikatny, subtelny, bardzo przyjemny i przede wszystkim – niepowtarzalny. To magia z nieba, prawdziwe piękno w najczystszej i najprostszej postaci... Ale trzeba pamiętać o tym, że o ile pojedynczy płatek śniegu jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju, to zbyt długie stanie na dworze w zimową śnieżyce może nas wyziębić... Bo śnieg jest piękny, ale zimny i niekiedy niebezpieczny. Bo prawdziwy...
Tak samo działają na nas czytane prawdy zamknięte w słowach – są piękne, ale smutne, bo prawdziwe, a niekiedy niebezpiecznie obnażają autentyczny obraz naszego świata, naszego życia.

To nasza miłość, która obdarowujemy innych, sprawia, że płoniemy. Wypalamy się wtedy, gdy nie starcza nam siły, by pokochać kogoś kolejny dzień.

Wiesz, są takie słowa, które usłyszałem wieki temu, a które docierają do mnie dopiero teraz.

W życiu wiele rzeczy jest bardzo prostych, ale my sobie je niepotrzebnie komplikujemy. [...] ja to dopiero jestem specjalistą od labiryntowania.

Prócz perełek słownych, które tworzą przepiękną kolię Autor częstuje nas potężną dawką inteligentnego humoru. 

Podobno [pielęgniarki] są dobrymi kochankami. Nie wiem. Nie próbowałem. Zbyt wielka we mnie tkwi niechęć do służby zdrowia.

Sikanie jest piękne. Poza szczegółami technicznymi, prawie jak seks.


Brak jaj to nie fizyczna, a psychiczna dolegliwość, na ogół niestety uzewnętrzniająca się w ten właśnie sposób.

Seks to coś więcej niż tylko ruch posuwisto-zwrotny.
 
To ciepła, dość krótka pozycja, którą naprawdę gorąco polecam. Lektura Rozmowy z Bajką poucza, bawi i sprawia, że na niektóre aspekty naszego życia spojrzymy z innej perspektywy.


środa, 14 grudnia 2016

Two Warsaw Mysteries. Kevin Hadley [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Two Warsaw Mysteries
AUTOR: Kevin Hadley
WYDAWNICTWO: Edgard
GATUNEK: Kryminał

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik
Cóż można napisać o kryminałach napisanych w języku angielskim, które zostały przeze mnie przeczytane i zrozumiane? Na pewno to, że są mało skomplikowane i proste=) Nie warto doszukiwać się spektakularnych zwrotów akcji, napięcia, charyzmatycznych bohaterów i zapierających dech w piersi szczegółów. Ważne, że czytający rozumie=) i to był niemały sukces, chociaż poziom trudności to AŻ A2, czyli niemal podstawy;)

Two Warsaw Mysteries to dwa, dość krótkie opowiadania, przy czym pierwsze A strange pair jest całkiem ciekawe. W warszawskim banku dochodzi do zuchwałego napadu. Dwaj zamaskowani napastnicy w poniedziałkowy ranek dokonują rabunku. Świadkowie zdarzenia zwracają uwagę na jeden szczegół – jeden ze złodziei ma paznokcie pomalowane na czerwono. Policja, pod wodzą inspektora Nowaka i Pawluka, szuka zatem kobiety i mężczyzny. Nieskutecznie, bo dochodzi do kolejnych aktów wandalizmu – napadu na sklep i stację benzynową.
Druga historia The strange case od Pablo Garcia to straszna kicha pod względem wątku kryminalnego. Niedaleko kościoła zostają odnalezione zwłoki starszego mężczyzny. Wszystko wskazuje na fakt, że zabójstwo było skutkiem napaści na tle rabunkowym. Denat nie ma przy sobie dokumentów, ale ewidentnie jest obcokrajowcem. Inspektor Nowak i Pawluk małymi, nieudolnymi kroczkami odkrywają prawdę kim był tajemniczy jegomość i dlaczego został zamordowany.

Pomysł naukę angielskiego poprzez czytanie kryminału w tymże języku to zasłona dymna dla mojego poczucia winy, że zaprzepaściłam kilka dobrych lat nauki języka i nie pałam żądzą kontynuacji edukacyjnej ścieżki. Nigdy nie byłam, ani nie będę poliglotą... ale kryminał po angielsku to strzał w dziesiątkę, aż chce się krzyknąć z mocnym hamerykańskim akcentem "oł Yeas!!!". Coś genialnego w swej prostocie. Bardzo zmyślnie skonstruowana książka – w tekście pogrubioną czcionką Autor (Wydawnictwo?) zaznaczył trudniejsze słowa, których tłumaczenie znajdziemy po boku (nie ma potrzeby zaglądania na koniec książki, gdyż są tuż obok... swoją drogą na końcu także znajduje się słowniczek wszystkich trudniejszych wyrazów, które pojawiły się w całej książce) Po każdym rozdziale mamy kilka ćwiczeń sprawdzających, czy rzeczywiście skapowaliśmy o co chodzi, czy tylko udawaliśmy chojraków. Pojawiają się także zadania utrwalające zdobycie wiedzy i próbujące przekonać nas jaki to język angielski jest zarąbiście fajny (wykreślanki, krzyżówki i inne z lekka infantylne, ale bardzo sympatyczne zadania=)).

Zabrzmi jak kryptoreklama, ale nią, uwierzcie, nie jest – kryminały po angielsku Wydawnictwa Edgard to dla mnie objawienie roku=) zakupiłam dwa, i na tym się nie zakończy. Moje wyrzuty sumienia lekko zbladły. Jeszcze kilka kryminałów i może pokocham naukę języka angielskiego? Kto wie? =)
.
.
.
.
(... no way! ;))

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Słowik. Kristin Hannah [Izabelka]

TYTUŁ: Słowik
AUTOR: Kristin Hannah
WYDAWNICTWO: Świat Książki
GATUNEK: powieść obyczajowa

Zdjęcie autorskie Izabelka
Przeczytałam. Udało się. Po tylu wspaniałych recenzjach i dzięki świetnej kampanii reklamowej trudno było przejść obok tej książki obojętnie. I przyjaciele, którzy przeczytali też namawiali. Przeczytałam. I cieszę się, że już skończyłam. Ale po kolei.

Słowik jest to opowieść o dwóch siostrach. Dwóch kobietach, którym przyszło żyć w okrutnych czasach. Każda z nich znalazła swój sposób na przetrwanie. Każda z nich walczyła na swoim froncie.
Bo czy wojna nie jest kobietą? Nieprzewidywalną, niespokojną, zadziwiającą...

Bo ta książka jest, w moich oczach, o wszystkich kobietach. Nie tylko o Isabelle i Vianne. O dziewczynach i paniach, które zostały same w domach, gdy ich mężowie, ojcowie i bracia wyruszyli na front. Zostały same z dziećmi, strachem, głodem, tęsknotą... Musiały żyć obok, bądź z Niemcami pod jednym dachem. Radzić sobie z przerażającą codziennością i nie myśleć o przyszłości. Ani nie wspominać przeszłości. Dokonywać rozdzierających serce wyborów i ponosić ich konsekwencje. Walczyć o każdy kolejny dzień i tulić wystraszone dzieci. Być silną dla swoich bliskich. I czekać na ich powrót. Przeżyć...

W obu bohaterkach odnalazłam cząstki siebie. Kiedy czytałam o Isabell, to zastanawiałam się czy wszystkie Izki takie są: niepokorne, uparte, krnąbrne, odważne, mocno kochające i niecierpliwe. Z Vianne zaś łączy mnie miłość do rodziny. Dla swoich dzieci jestem gotowa na wszystko, a i moje uczucie do męża jest niezmienne od lat. Bo nie trzeba robić rzeczy wielkich na wojennym froncie, by okazać się bohaterem o wielkim sercu.

Akcja dzieje się we Francji w latach drugiej wojny światowej. Mamy i Paryż, i francuską prowincję. Są niemieccy okupanci i francuski ruch oporu. Są dobrzy Niemcy i źli Francuzi. Są prześladowani Żydzi i ich obojętni sąsiedzi. Są angielscy lotnicy i pomagające im kobiety. Jest miłość, śmierć, tęsknota, złość, gniew, strach czyli emocji pod dostatkiem. Wszystko to, co lubię w książkach. Dla mnie mieszanka idealna. Czyli mnie się ta książka powinna podobać, ale niestety... Jest ALE.

Słowik mnie nie zachwycił. A spodziewałam się achów i ochów. Bo przecież tyle dobrego się o nim naczytałam.
Sama historia dwóch sióstr jest ciekawa. Ale opowiedziana bez napięcia i "po łebkach". Odniosłam wrażenie, że autorka chciała wpleść w swoją historię mnóstwo wojennych faktów. I wywózka Żydów i walka z ruchem oporu, i ratowanie angielskich lotników. Za dużo i mało dokładnie. Nic nowego się nie dowiedziałam. A chętnie bym zgłębiła temat przepraw przez Pireneje.
Autorce nie udało stworzyć klimatu i zbudować napięcia czasów wojny. Nie czułam strachu i ani raz serce nie przyspieszyło.
Język też mnie nie zachwycił. Brakowało mi pięknych porównań i plastycznych opisów. A potencjał był.
Fabuła poprowadzona bez efektu zaskoczenia. Dla mnie zbyt prosta i bardzo przewidywalna. A tego wręcz nie znoszę w książkach. Zakończenie jakiego się spodziewałam. Nie lubię.
Kiedy czytałam tę książkę miałam przed oczami serial "Allo, allo". Nie umiałam pozbyć się tego wrażenia przez cały czas czytania tej powieści.

Jestem zawiedziona. Z trudem dobrnęłam do końca książki.
Nie zniechęcajcie się moją opinią. Czytajcie. Od lat czytam tę tematykę i może dlatego z każdą przeczytaną książką robię się coraz bardziej wybredna. I coraz trudniej u mnie o zachwyt...

A wszystkim tym, którzy chcą poczuć klimat wojennej Francji polecam inne książki. Zdecydowanie lepiej napisane i bardziej ciekawe: "Klucz Sarah"  Tatiany de Rosnay, "Światło, którego nie widać" Anthonego Doerra, "Malarkę gwiazd" Amelii Noguery czy "Zimne popioły" Valentin Musso.    



Zdjęcie autorskie Izabelka
     

wtorek, 13 grudnia 2016

Zabójstwo Rogera Ackroyda [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Zabójstwo Rogera Ackroyda
AUTOR: Agatha Christie
WYDAWNICTWO: Dolnosląskie
GATUNEK: Kryminał

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik
Odgadłam! Odgadłam! Odgadłam kim jest zabójca! =) tylko szkoda, że 5 minut przed zakończeniem wysłuchiwania audiobooka... ;)
Jak to bywa w połowie grudnia kobieta ma pewne zobowiązania, dlatego audiobook to rewelacyjne rozwiązanie na rozdwojenie emocjonalne – czytać czy myć okna? czytać czy ścierać kurze? Pozwolę sobie na mała dygresję – kobieta czuje magię świąt tylko wówczas, kiedy jest dzieckiem ;) później nie czuje ani magii, ani rąk, ani nóg;)

Agatha zafundowała czytelnikowi bardzo ciekawy kryminał z Herkulesem Poriotem, który jest postacią... drugoplanową. Narratorem opowieści jest doktor Sheppard. To właśnie on odsłania przed czytelnikiem kolejne karty zagadki kryminalnej, a "malutki człowieczek", "mały Belg" jawi się niemalże jako postać epizodyczna. To bardzo oryginalny, ciekawy i udany zabieg. Pozorne zepchniecie Herkulesa na dalszy plan.

Robert Ackroyd – bardzo zamożny człowiek zostaje pewnej nocy zamordowany w swoim gabinecie. Prawdopodobnie zbrodnia ta jest ściśle powiązana z samobójstwem kobiety, którą biznesmen zamierzał poślubić w niedalekiej przyszłości. Na miejscu zdarzenia policja znajduje odcisk butów, otwarte okno, przesunięty fotel i brak nadziei, ze sprawa zostanie sprawnie i szybko rozwiązana. Traf chciał, że do miasteczka, całkiem niedawno sprowadził się dziwny mały człowiek, który obecnie zajmuje się... hodowlą dyni. Ów jegomość, to nikt inny jak Herkules Poirot – detektyw, który do rozwiązania nawet skomplikowanej zagadki kryminalnej potrzebuje tylko jednego – sprawnie działających komórek nerwowych.

Największą zaleta tej książki nie jest dystyngowany język, ciekawe dialogi, oryginalne postaci czy pytania rodzące kolejne pytania. Największe dobro czeka na nas na końcu – zaskakujące zakończenie. Ktoś podpowiedział mi kiedyś, że sposobem na odgadniecie kim jest zabójca w kryminałach autorstwa Pani Christie jest wytypowanie najbardziej nieprawdopodobnej osoby, która eliminujemy na samym początku. Ale co z tego, ze zastosuję się do tej rady, skoro nie domyślę się ani motywów, ani sposobu działania, ani żadnych szczegółów, a to one czynią z kryminałów gatunek literacki, który uwielbiam ponad wszystkie inne. Dlatego tak wspaniale czyta się kryminały pani Agathy – i tak nie domyślisz się kto zabił, a nawet jeśli (poprzez czysty strzał) to i tak czeka Cie niejedno zaskoczenie w kwestii motywów zbrodniarza.

Kryminał godny polecenia, jak niemal każdy, który wyszedł spod pióra Agathy Christie.