Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 kwietnia 2017

Jeden za drugim. Chris Carter [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Jeden za drugim
AUTOR: Chris Carter
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Kryminał 

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik


Cyberprzestępczość na ekstremalnie wysokim poziomie. Poziom brutalności wykraczający poza skalę zwyrodnienia i bestialstwa.

Carter po raz kolejny szokuje, ale także zmusza do refleksji nad zagadnieniami, które prawdopodobnie do tej pory nie zaprzątały naszych myśli. Jak wielką potęgą są media społecznościowe, jak wielką siłę mają "hejterzy" i jak bardzo mylimy się mając przekonanie, że w sieci jesteśmy ananimowi... i tym samym bezkarni?

Dokończ zdanie: najgorszy rodzaj śmierci to... Spalenie? Utopienie się? Bycie zjedzonym? Istnieje ranking dziesięciu najgorszych rodzajów nagłej śmierci. I właśnie ta lista to baza wyjściowa do działania mordercy, którego w Jeden za drugim próbuje powstrzymać Robert Hunter.
Psychopata porywa ludzi, którzy w jego przekonaniu są "WINNI". Umieszcza ich w zmyślnie skonstruowanych przez siebie narzędziach tortur. Transmituje to wszystko przez Internet, w czasie rzeczywistym i przeprowadza głosowanie... bo nie on decyduje jak zginie ofiara. O tym decydują widzowie internauci poprzez oddanie głosu na jedną z dwóch opcji, np.: "utonięcie" czy "spalenie żywcem". Giną kolejne osoby, a widzowie raz za razem dokonują wyboru. Czy ktoś ich do tego zmusza? Czy morderca grozi, że zdetonuje bombę, uaktywni broń biologiczną, bombę atomową? Nie.  Programy typu reality show dają człowiekowi poczucie władzy nad innymi, iluzję kontroli, złudne przekonanie o tym, że mogą decydować o tym, jak potoczą się dalsze losy bohaterów widowiska.

Poczucie władzy to jedno z najbardziej uzależniających doznań, jakie znamy. Dlatego właśnie [ludzie]  zawsze wracają po więcej.

Gdzie przebiega granica ludzkiej, niezdrowej ciekawości? 
Carter i jego fantazja mają się doskonale, co udowadnia w Jeden za drugim kolejnej części z Robertem Hunterem pogromcą największych zwyrodnialców i socjopatów w Los Angeles. Autor zabiera czytelnika w podroż nasyconą bólem, torturami, krzykami ofiar i brutalnymi morderstwami. Tym razem przełamał schemat trzy zabójstwa + jedno udaremnione. W skrupulatny sposób wyjaśnia zagadnienia medyczne (działanie wodorotlenków i kwasów; skala bólu Schmidta), informatycznych (metody blokowania adresów IP), cyberprzestępczości i metod radzenia sobie z nią. Bardzo ciekawy był także wątek poboczny z Michelle, która tropi i unieszkodliwia pedofilów w wirtualnej społeczności, m.in. chatroomach.

W tekście nie brakuje nazbyt często wykrzykiwanych: "Ale mowie wam, czegoś takiego jak dziś jeszcze nigdy nie widziałem", ale jest to jeden z nielicznych mankamentów powieści. Kreacja psychologiczna socjopatycznego umysłu mordercy oraz motywy jakimi się kieruje w tworzeniu swoich "widowisk" są skrupulatnie wyjaśnione i spójne.  
Autor pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami i dylematami natury moralnej. Internet nie powinien być miejscem frustracji, uzewnętrzniania swoich żalów po ciężkim dniu. Wiadro "jadu" "wylane" w wirtualny świat może wyrządzić wiele złego, więc swoboda wypowiedzi podsycana przekonaniem o anonimowości powinna mieć swoje granice. 

A Ty? Wziąłbyś udział w takim głosowaniu?...

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

poniedziałek, 6 lutego 2017

Niech będzie wola twoja. Maxime Chattam [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Niech będzie wola twoja
AUTOR: Maxime Chattam
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Thriller/ Kryminał

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik


Zło ma kolor czarny. W przypadku tej powieści to głęboka czerń, która mieni się ciemnogranatowymi przebłyskami. Ze stron wyziera zło. Pierwotne, niczym nie motywowane, mające swoje źródło w naturze człowieka, a koncentrujące się w osobie Jona Petersena.
Carson Mills byłoby typowym, małym, amerykańskim miasteczkiem, w którym wszyscy się znają, porządku strzeże szeryf Jarvis Jefferson, a jedynymi tematami do dyskusji są różnice w poglądach religijnych. Obecność wśród mieszkańców chłopca "zrodzonego z krwi" - Jona Petersena wymusza tryb przypuszczający - byłby. To mężczyzna przesiąknięty złem do szpiku kości, to człowiek, w którego żyłach buzuje krew skażona brudem, grzechem i podłością. Zabija dla przyjemności, niszczy dla rozrywki, gwałci dla zaspokojenia drzemiących w nim zwierzęcych popędów. To samowolne i bezsensowne szerzenie destrukcji i destabilizacji społecznej musi się zakończyć...
Lektura najnowszej książki Chattama to czołowe zderzenie z największymi okropieństwami świata skoncentrowane w jednym człowieku. Nienawidzimy Jona od pierwszych stron, bo jak polubić sześciolatka, który z premedytacja i pełna świadomością niszczy mrowiska, zabija owady, jak zrozumieć piętnastolatka, który gwałci i bije, aby zabić, jak zrozumieć dorosłego mężczyznę, który jest epicentrum zła?
Lekkie pióro, porywający styl, liryczne opisy, wnikliwa wiwisekcja chorego, przesiąkniętego złem umysłu głównego bohatera niwelują wrażenie mało prężnej akcji i nieporywającego wątku kryminalnego. Kontrowersyjne zakończenie może być albo oznaka braku pomysłu Chattama na spektakularne rozwiązanie zagadki, albo szczytem odwagi i pomysłowości.
Lektura wchłania, trzeba uważać, aby nie wchłonęło nas zło w niej pisane. Dlatego... "nas zbaw ode złego". Amen.

niedziela, 29 stycznia 2017

Geniusz zbrodni. Chris Carter [Izabelka]

TYTUŁ: Geniusz zbrodni
AUTOR: Chris Carter
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: thriller/kryminał
Zdjęcie autorskie Izabelka


Oto przed Wami kolejna część z Robertem Hunterem. Ale czy kolejna równie dobra jak wcześniejsze? Zawsze mam takie obawy, kiedy czytam część świetnej serii.

I jeśli spodziewacie się obiektywnej opinii, to nic z tego. Przyznam się od razu, że jestem fanką Pana Cartera. Zachwyca mnie na każdym kroku.

Ta część jest zupełnie inna od poprzednich. Dlaczego? Bo zaraz na początku poznajemy mordercę. I gdy dotarłam do tego momentu w fabule, to się zatrzymałam. I co teraz? Mordercę już znam, a przede mną ponad 300 stron...
Hunter zostaje wezwany do siedziby FBI na wyraźne życzenie oskarżonego. W jego bagażniku znaleziono dwie głowy kobiece. Oskarżony nic nie mówi. Milczy jak zaklęty. Aż w końcu domaga się wizyty Huntera. Detektyw-psycholog nie bardzo "pali" się do tego zadania, bo jest już jedną nogą na urlopie. Zmienia zdanie, kiedy spotyka się z oskarżonym, który okazuje się jego współlokatorem ze studiów.
Hunter jest przerażony i zaskoczony jednocześnie. Podejrzany zgadza się na współpracę z FBI tylko na swoich warunkach. I tylko z Hunterem. Przyznaje się do popełnienia morderstwa, a nawet kilku, kilkunastu...
FBI wraz z Hunterem nie bardzo wiedzą czy podjąć tę grę. Bo morderca wyraźnie podejmuje z nimi grę, ale na swoich warunkach. Zmieniają zdanie, gdy okazuje się, że jedna z porwanych ofiar może jeszcze żyć. Zaczyna się wyścig z czasem. W trakcie poszukiwań uwięzionej ofiary wychodzą na światło dzienne przerażające fakty. Całe mnóstwo faktów, o których FBI nie miało pojęcia.
I tutaj napiszę, że znaczenie ma czytanie w odpowiedniej kolejności części z Robertem Hunterem. W "Geniuszu zbrodni" bowiem pojawiają się istotne wątki z prywatnego życia detektywa. Przeszłość, która wraca jak zły sen.

Fabuła rozkręca się pomału, nabiera tempa wraz z odkrywaniem kolejnych zbrodni, inteligencja Huntera zachwyca jak zawsze, choć tutaj możemy powiedzieć, że trafił "swój na swego". Morderca wcale a wcale nie ustępuje detektywowi. W końcu obaj są po tych samych studiach psychologicznych i obaj nad wyraz inteligentni.
Rozmowy pomiędzy dawnymi współlokatorami w więzieniu przypominają trochę "Milczenie owiec". Przerażający morderca prowadzi osobliwy dialog przez grubą szybę z detektywem próbującym wyjaśnić zagadkę zaginięć kobiet.

Przerażające opisy dokonanych zbrodni, walka z czasem, walka z przeszłością, próby odnalezienia ciał, paraliżująca "gra" z psychopatą i wiele innych aspektów sprawia, że od książki trudno się oderwać. I to pytanie, które krążyło mi po głowie w trakcie czytania: to ile ludzi pozbawił życia ten psychopatyczny morderca? Bo lista zdaje się nie mieć końca...

Carter jak zwykle mnie zaskoczył. Choć równie dobrze mogę powiedzieć, że pojechał po schemacie. Krótkie rozdziały, napięcie rosnące nieśpiesznie, makabryczne zbrodnie, bezwzględny psychopata, nieprzewidywalne zwroty akcji, zachwycający Robert H. i zaskakujące zakończenie. Czyli to, co zawsze można znaleźć w książkach Cartera. I co z tego? Ja to po prostu uwielbiam. I teraz pozostało mi tylko czekać na kolejną część.
I na koniec jeszcze refleksja... Uważajcie na przypadki! Gdyby nie przypadek właśnie, to ten psychopata nadal chodziłby na wolności. 
Polecam.

Zdjęcie autorskie Izabelka

wtorek, 10 stycznia 2017

Rzeźbiarz śmierci. Chris Carter [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Rzeźbiarz śmierci
AUTOR: Chris Carter
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Thriller
EGZEMPLARZ RECENZENCKI dzięki uprzejmości Wydawnictwa Sonia Draga

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Przedstawiam idealny zestaw na mroźne, zimowe dni, przyprawione szczyptą przeziębienia, tudzież podstępnie skradającej się grypy. Bo nic tak nie rozgrzewa i relaksuje jednocześnie, jak koc, gorąca herbata z miodem, termofor, najlepiej w liczbie mnogiej, i przede wszystkim lektura, która podniesie ciśnienie, pobudzi, sprawi, że krew będzie krążyła zdecydowanie szybciej i wprawi nas w stan wyłączenia na rzeczywistość. Rzeźbiarz śmierci zdecydowanie do takowych lektur należy, mimo iż jest to najsłabsza część z serii z Robertem Hunterem.
Obcowanie ze sztuką nabiera nowego znaczenia. W Los Angeles grasuje seryjny morderca, który opacznie rozumie podziwianie piękna rzeźb i ich tworzenie. Brutalny artysta przy pomocy drutu i superglue tworzy makabryczne twory. Ach, zapomniałabym o głównym składniku owych dzieł są ta ludzkie części ciała... Wcześniej z tego ciała odpiłowane, zdecydowanie nie w warunkach szpitalnych i zdecydowanie bez znieczulenia. Zabójca tworzy makabryczną rzeźbę z części ciała Dereka Nicholsona wieloletniego prokuratora. Niedługo po nim ofiarą sadystycznego psychopaty zostaje policjant. Sprawa nabiera coraz wyraźniejszego kształtu ewidentnie chodzi tutaj o zemstę. Hunter, Carlos oraz Alice asystentka prokuratora generalnego, próbują doszukać się w tworach rzeźbiarza ukrytych wskazówek, przekazu, przewidzieć jego kroki i uniemożliwić kontynuację krwawej wendety mordercy.
Kto czytał ten wie, że seria z Robertem Hunterem wciąga niesamowicie. Po przeczytaniu jednej części trudno powstrzymać się przed sięgnięciem po kolejną. Zaprawdę powiadam Wam dozujcie sobie książki autorstwa Cartera, bo są one bardzo dobre, pod warunkiem, że nie są czytane ciurkiem. Mankamenty powieści stają się wyraźniejsze, a czytelnik ubolewa nad kującymi w oczy powtórzeniami. Każdy autor ma swoje ulubione sformułowania, które notorycznie wciska w kolejne pisane przez siebie dzieła. W zagraniczny (nie tylko amerykańskich) tekstach aż roi się od spodni KHAKI, a Pan Stephen King je wręcz uwielbia;), typowym stwierdzeniem, które pojawia się w absolutnie każdym kryminale jest "wszystkie elementu układanki wskoczyły na swoje miejsce" - lub coś w deseń puzzli i ich skomplikowanej natury. U Cartera pojawia się dodatkowo niedostrzegana do tej pory dziwna maniera bohaterowie non stop powtarzają: "czegoś takiego jeszcze nie widziałem", "z tak brutalnym morderstwem spotkałem się pierwszy raz", "z takim zwyrodnialcem nie mieliśmy jeszcze do czynienia". I tak w każdej książce, co jest zaprzeczeniem samym w sobie. Ja wiem, ze Autor usilnie próbuje podkreślić jak bardzo chory jest sprawca i jak bardzo zwichrowaną ma psychikę, ale używanie non stop tych samych epitetów w końcu zaczyna być irytujące. Drugą kwestią jest streszczanie w każdej książce życia Huntera, jego dzieciństwa, oszałamiającej drogi edukacyjnej, problemów ze snem, tego jaką żyletą jest kapitan Blake i jak nie pozwala sobie w kaszę dmuchać, jak Carlos poznał Annę. Rozumiem zamysł autora dzięki temu zabiegowi przygodę z Hunterem można zacząć zarówno od Krucyfiksa, jak i od Rzeźbiarza śmierci właśnie. Z tym, że dla stałych czytelników Cartera te streszczenia mogą być nużące. I dla mnie takie właśnie są.
Po raz pierwszy geniusz Huntera został pokonany przez mój wnikliwy umysł =D znaczenia drugiej rzeźby domyśliłam się niemal od razu ot taka mała radość w rekompensacie za brak odgadnięcia kim jest zabójca.
W Rzeźbiarzu śmierci nie brak zła i zaślepienia żądzą zemsty. Obserwujemy eskalację brutalności z każdą stroną przybliżającą nas do finału. Jest rzeź, ból, sceny zdecydowanie nie dla wrażliwych osób. Na uwagę oraz wielkie uznanie zasługuje skrupulatna, dokładna i bardzo realistyczna charakterystyka poszczególnych "dzieł sztuki". Dzięki plastycznym opisom czytelnik jest w stanie wizualizować sobie całokształt rzeźby, której projekt powstał w chorej głowie zabójcy.
Wartka akcja, pojawiające się kolejne ofiary, śledztwo z wieloma zagadkami, zwrotami akcji, zadziwiającym finałem. A na dodatek pojawił się także ON! W końcu! długo wyczekiwany, wypatrywany i upragniony wątek miłosny. Niebanalny, niezbyt nachalny, bardzo subtelny. Ot kilka ukradkowych spojrzeń Alice i Roberta, kilka wypitych drinków i rozmów, niekoniecznie na temat śledztwa. Bardzo dobry pomysł i bardzo dobre jego rozwinięcie. Nie jest kiczowato i landrynkowo, ale intrygująco, bo tak naprawdę nie wiemy, czy cokolwiek się z tego rozwinie. Oby =)
"Zapomniałaś sprawdzić pod łóżkiem" to niepozorne zdanie z Nocnego prześladowcy, które w określonej konfiguracji może stać się źródłem wielkiego strachu. W Rzeźbiarzu śmierci solidną porcję długo otrzymujących się na naszym ciele ciarek wywołuje zdanie: "Dobrze, że nie włączyłaś światła"... Chris Carter po raz kolejny udowodnił, że jest bardzo dobrym autorem thrillerów, a jego wyobraźnia to studnia bez dna.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik


środa, 4 stycznia 2017

Nocny prześladowca. Chris Carter [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Nocny prześladowca
AUTOR: Chris Carter
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Kryminał

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

"I ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską
Oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci..."

O miłości trzeba mówić pięknie. I uważnie. Bo nie wiemy, kto nas słucha i jak to interpretuje.

W starym, nieczynnym od dawna sklepie mięsnym policjanci odnajdują zwłoki trzydziestoletniej, pięknej, ciemnowłosej kobiety. Prócz makabrycznych szwów założonych na ustach i na kroczu, kobieta nie nosi śladów przemocy. Dokładna sekcja zwłok miała przynieść odpowiedź na pytanie jak zginęła kobieta... a przyniosła śmierć osób biorących udział w sekcji zwłok. 
Robert Hunter podejmuje się śledztwa, którego inicjatorem jest piekielnie inteligentny, brutalny a jednocześnie... romantyczny morderca. Mężczyzna porywa z sobie tylko wiadomych pobudek młode, piękne kobiety, grubymi nićmi dokładnie zszywa usta oraz krocze, zostawia je nieprzywiązane, niczym nieskrępowane na stole i odchodzi. Ale kobiety umierają. Morderca nie poprzestał tylko na jednym zabójstwie. Dochodzi do uprowadzenia kolejnych brunetek. Na ciałach ofiar, prócz szwów, nie ma śladów przemocy, siniaków, zadrapań, odcisków od sznurów, kajdanek na przegubach, stopach  świadczących o wiezieniu ofiary. Brak jakichkolwiek dowodów na to, że porywacz dotykał swoje ofiary. Nie ma eskalacji przemocy, w jednej chwili morderca staje się maksymalnie brutalny.

Przemoc nie narastała stopniowo. Pojawiała się nagle i niespodziewanie.

Czyżby rozdwojenie jaźni? W jednej chwili z opiekuńczego romantyka porywacz zamienia się w bestię, która nie pozostawia ofierze szans na przeżycie. Ale on kobiet nie krzywdzi i, co najważniejsze, on tych kobiet nie zabija... 

Carter po raz kolejny zaskakuje, szokuje i sprawia, że zmieniamy perspektywę spojrzenia na pewne kwestie. Jak bardzo można wypaczyć wizję "prawdziwej miłości" i jak wielki wpływ na nasze życie mają wydarzenia z przeszłości.
Prócz Huntera i jego genialnego zmysłu śledczego na scenę wkracza prywatny detektyw: panna Whitney Meyers. Ich drogi, jak łatwo się domyśleć, krzyżują się w późniejszych etapach śledztwa.
Tradycyjnie nie brak zwrotów akcji, ponadprzeciętnie inteligentnych poczynań Huntera, wniosków wysnutych na podstawie znikomej ilości poszlak. Jest także historia z przeszłości mająca swoje odbicie w teraźniejszości oraz bardzo wzruszająca (tak poryczałam się) historia małego chłopca z Whitney w roli mediatora. I porywacz, na wzmiankę o którym czytelnik dostaje gęsiej skórki. Człowiek widmo: nie widać go, nie słychać, bo porusza się bezszelestnie. I ta rewelacyjna scena, w której dziewczyna przeszukuje całe swoje mieszkanie, bo czuje, że nie jest w nim sama, po czym słyszy: "zapomniałaś sprawdzić pod łóżkiem".
Cartera polecam w ciemno, bo swobodnie płynąca akcja, genialny pomysł na intrygę, niewymuszone dialogi, ciekawe postaci to w jego kryminałach standard. Klasa sama w sobie.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Niech będzie wola twoja. Maxime Chattam [Izabelka]

TYTUŁ: Niech będzie wola twoja
AUTOR: Maxime Chattam
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: kryminał/thriller

Zdjęcie autorskie Izabelka



To moje pierwsze spotkanie z autorem. Choć sporo o nim czytałam.
Sięgnęłam po nią, bo taka świeżutka nowość w bibliotece sobie leżała.
Mój instynkt czytelniczy mnie nie zawiódł. Mnie się spodobała.

Jeśli chodzi o warstwę kryminalną, to możecie się zawieść. Taka jest jakby na drugim planie.Jakby ważna, ale nie najważniejsza. A co jest na pierwszym planie? ZŁO. Zło w czystej postaci. Zło, które występuje jako Jon Petersen. 

Akcja toczy się w małym amerykańskim miasteczku Carson Mills. Gdzie życie płynie leniwie, a jedyną rozrywką są spory pomiędzy wyznawcami dwóch religii: luterańskiej i metodystycznej. Wszyscy się znają, cisza, spokój i lasy dookoła sprzyjają sielankowemu życiu. Ale do czasu...
Rodzi się Jon Petersen, chłopiec "zrodzony z krwi", jak mówią o nim mieszkańcy miasteczka. Wcielenie zła i diabła w jednej osobie. Uosobienie najczarniejszych myśli i najgłębiej skrywanych obaw. Bo jak zrozumieć kilkuletniego chłopca, który niszczy kopce mrówek z największą przyjemnością? Jak zrozumieć człowieka, który zabija, gwałci, znęca się, manipuluje, zastrasza i nie posiada w sobie za grosz empatii? I świetnie się ukrywa, unika i lawiruje. Przez wiele, wiele lat robi to, na co ma ochotę i nikt nie potrafi go powstrzymać. 
I do tego brak jakichkolwiek wyrzutów sumienia, poczucia winy czy choćby żalu po stracie. Nic. Okropna pustka emocjonalna!

Chattamowi udało stworzyć się niesamowity klimat. Ciężki, duszny, mroczny i niepokojący. Moje serce kilkakrotnie przyspieszyło. Poczułam na karku oddech Petersena...
Opisy wszystkich tych zdarzeń bardzo realistycznie przedstawione, akcja toczy się niespiesznie i prawie od niechcenia. Postacie dobrze wykreowane, język świetny. Okładka klimatyczna.
Po skończeniu książki poczułam się zmanipulowana. Jakby autor bawił się ze mną "w kotka i myszkę". A dlaczego? Bo zakończenie nie było takie, jakiego się spodziewałam. Bardzo intrygujące i niejednoznaczne. Dające do myślenia. Poczułam się jakby autor pozostawił otwartą furtkę...

I nie napiszę nic więcej. Zachęcam do przeczytania.
Polecam.


Zdjęcie autorskie Izabelka

wtorek, 29 listopada 2016

Jeden za drugim. Chris Carter [Izabelka]

TYTUŁJeden za drugim
AUTOR: Chris Carter
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Thriller

Zdjęcie autorskie Izabelka


Tak bardzo się bałam tej książki... Czy będzie tak dobra jak poprzednie? Wszystkie wcześniejsze części z serii z Robertem Hunterem były rewelacyjne. Ale ta?! Ta jest najlepsza! Jak się okazało.

Detektyw dr Robert Hunter po raz kolejny musi się zmierzyć z psychopatą. Tak samo jak Hunter nie jest zwykłym "gliną", tak samo psychopata nie jest zwykłym mordercą. Jemu nie wystarcza to, że zabija. On torturuje swoje ofiary zadając im ból trudny do opisania. Ale to jeszcze jest dla niego za mało podniecające. On te zbrodnie transmituje na żywo przez Internet.
Od razu się przyznam, że jestem laikiem komputerowym. Trzeba mi wszystko tłumaczyć jak przysłowiowej "krowie na granicy". I miałam pewne obawy czy wszystko zrozumiem. Ale pan Carter po raz kolejny okazał się bardzo dobry. Zawiłości informatyki i problemy z Internetem przedstawione są w sposób jak najbardziej zrozumiały, nawet jak dla mnie.
A dlaczego o tym piszę? Bo w książce tej poruszony jest problem cyberprzestępczości. Temat jak najbardziej na czasie, który jeszcze do nie dawna nie występował. 

Robert Hunter otrzymuje tajemniczy telefon, w którym nieznany osobnik podaje mu adres strony internetowej. Policjant wchodzi na tę stronę i co widzi? Człowieka więzionego. I psychopata każe mu wybrać: czy ten człowiek na być utopiony czy spalony. Dalej nie napiszę. A wiecie jak działa wodorotlenek sodu? No właśnie....
Druga ofiarą jest kobieta. Schemat ten sam, co poprzednio: telefon, transmisja, ale... Tym razem to widzowie mają wybrać sposób śmierci. A znacie osę nastecznikowatą? Nie? To dobrze...
Trzecią ofiarą jest mężczyzna, który przywiązany jest do średniowiecznego narzędzia tortur, jakim jest łoże sprawiedliwości. I znów to widzowie mają zdecydować jak umrze ofiara.
Ciężko jest mi napisać tak, aby Was zachęcić do lektury i jednocześnie nie zdradzić istotnych wątków fabuły. Bo odkrywanie kolejnych faktów jest w tym przypadku niesamowicie ekscytujące.

Carter tak poprowadził fabułę, że czułam zaciekawienie i niepokój. Nie czułam napięcia, tak może do połowy książki. Ale potem... Nie mogłam się oderwać. Kartki same śmigały! I w pewnym momencie już się ucieszyłam, że wytypowałam mordercę, a tu, jak zwykle, dostałam pstryczka w nos od autora. O nie takiego zakończenia się spodziewałam. Oj nie!

Mnie się podoba u tego autora, że nawet zawiłą tematykę potrafi przedstawić w sposób prosty i ciekawy. Tutaj dobrze pokazana jest praca wydziału FBI do zwalczania cyberprzestępczości.
A morderca jest geniuszem komputerowym, którego nawet FBI razem z policją nie są w stanie wytropić. 

Oprócz zjawiska przestępczości w sieci autor poruszył jeszcze inny ważny temat: reality show. To ludzie poprzez głosowanie mają zdecydować JAK ma zginąć ofiara. A potem na to patrzeć. Okropność! Wystarczy dać ludziom złudne poczucie władzy nad życiem innego człowieka i co? Można głosować i się dobrze bawić? Same opisy torturowania ofiar przyprawiły mnie o mdłości, a co dopiero oglądanie tego w Internecie? Pozostawiam do przemyślenia.

Jeśli miałabym się już czepiać, to mogłabym napisać, że jest to kolejna książka napisana "na jedno kopyto". Autor poszedł po schemacie. Krótkie rozdziały, fabuła nabierające powoli tempa, inteligencja Huntera, jak zwykle, w super formie.
Ale ja się czepiać nie będę. Mnie to po prostu bardzo odpowiada. I już.
Nie polecam jeść podczas czytania. Opisy tortur i umierania bardzo realistyczne. Uprzedzam. 

Carter nie zawiódł! Jestem usatysfakcjonowana.

PS. Jak ja się cieszę, że już w lutym 2017 roku kolejna część tej serii pt. "Geniusz zbrodni". Już nie mogę się doczekać!

Polecam.

Zdjęcie autorskie Izabelka

 
 

piątek, 25 listopada 2016

Egzekutor. Chris Carter [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Egzekutor
AUTOR: Chris Carter
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Kryminał/Thriller

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

W trakcie lektury Egzekutora w mojej głowie rozbrzmiewał piękny głos Anity Lipnickiej w utworze Moje oczy są zielone:
"A gdy ktoś mnie spyta czego,
Czego się najbardziej boję
Powiem, że..."
...lepiej nie mów! Nie mów, czego się lękasz, co wprawia Cię w przerażenie, nie zdradzaj nikomu swojej fobii. Bo może to zostać wykorzystane przeciwko Tobie... 

Los Angeles. Kościół pod wezwaniem Siedmiorga Świętych. Policja odnajduje zwłoki księdza. Niekompletne. W miejscu głowy zabójca "obsadził" ojcu Fabianowi... łeb psa. Mimo wielu przesłanek świadczących o tym, że zabójstwo miało charakter rytualny wezwany na miejsce Robert Hunter ma pewne wątpliwości. Mord rytualny ma na celu celebrację aktu ceremonii, ofiara ma drugorzędne znaczenie. W tym przypadku ofiara i tortury, którym zostaje poddana są kluczowym elementem dla sprawcy.
Wnioski wyciągnięte przez Huntera okazują się słuszne, kiedy policja odnajduje kolejne zwłoki. Kobieta została poddana niewyobrażalnym torturom. Co gorsza obydwie zbrodnie maja punkt styczny. I nikt nie jest w stanie bagatelizować faktu i dłużej odpierać prawdy: mają do czynienia z brutalnym, nieprzewidywalnym seryjnym mordercą, który prócz inteligencji pokazuje jak wielkie pokłady nienawiści w nim drzemią. Nienawiści pielęgnowanej, podsycanej i skierowanej do konkretnych osób: do ofiar. Jego działania świadczą o tym, że wszelkie hamulce już dawni puściły i nawet śmierć ofiary, jej cierpienie nie jest w stanie uspokoić głęboko zakorzenionej w mordercy wściekłości. Co w takim razie jest w stanie przerwać to szaleństwo zbrodni? Co łączy ofiary Egzekutora? Czym zawiniły?

Psychika ludzka może znieść pewną ilość cierpienia, potem człowiek zamyka się w sobie. 

Plan mordercy jest genialny w swej prostocie poznaje największe lęki swoich ofiar i tę wiedzę wykorzystuje do skonstruowania planu tortur i egzekucji.
Ludzie boją się dentysty (niektórzy wręcz panicznie), myszy (moja Mama widząc mysz potrafi wyartykułować dźwięki o wysokiej częstotliwości), żab (również moja mama ;) te same dźwięki;)), pająki (mój Mąż... jestem wredna, wiem, ale podobno najlepszym sposobem zmierzenia się ze swoimi lekami jest obcowanie z przedmiotem strachu... dlatego pewnej nocy, kiedy leżał już w łóżeczku i lekko przysypiał wzięłam moją frotkę do włosów, wyciągnęłam bezszelestnie rękę w górę i puściłam frotkę, aby swobodnie spadła na twarz mego męża... później się z tego śmiał;)) zastrzyki (moja Tata, który wygląda jak Chuck Norris ze sprawnością fizyczną MacGyver'a, potrafi naprawić wszystko, zrobić coś z niczego, nigdy nie płacze, rzadko się śmieje, taki kochany twardziel... który mdleje na widok krwi w strzykawce). Jednak bać się czegoś, a umrzeć od tego...to zupełnie inna para kaloszy.

Wiele pisać nie trzeba. Carter po raz kolejny wodzi czytelnika za nochal, podsuwa mylne tropy i to wszystko w pięknym stylu. Phi!!! myślałam sobie, czytając. Tym razem odkrycie mordercy to była fraszka. Carter zaserwował mi jednak Ice Bucket Challenge, bo byłam w błędzie.
Bardzo miłym dodatkiem była kwestia postrzegania pozazmysłowego oraz sama postać i historia Mollie.
Pomysł na zagadkę kryminalna bardzo prosty, ale wykonanie rewelacyjne, to tak jakby z kartki papieru zrobić łabędzia origami.
Polecam=)


wtorek, 8 listopada 2016

Krucyfiks. Chris Carter [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Krucyfiks
AUTOR: Chris Carter
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Kryminał

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik
Wybrałabym przycisk w kolorze niebieskim...

Robert Hunter to detektyw śledczy w jednostce specjalnej wydziału zabójstw. Ich praca polega na szukaniu, tropieniu oraz skazywaniu degeneratów i "popaprańców" najgorszego sortu. W przypadku sprawy nad którą głowią się tym razem nie jest inaczej: zabójca to bezwzględny, bardzo brutalny i piekielnie inteligentny socjopata, którego "celem" nie jest zabójstwo... tylko tortury, które je poprzedzają. Znęcanie się, zadawanie niewyobrażalnego bólu, wymyślnego i nie do ogarnięcia przez normalnie myślącego człowieka. Jest jeden szkopuł... Pierwsza znaleziona ofiara ma na swoim zmaltretowanym ciele znak podwójnego krzyża znak charakterystyczny dla ofiar zabójcy zwanego Krucyfiksem. Problem polega na tym, że Krucyfiks został kilka lat wcześniej złapany i skazany na karę śmierci... Śledczy mają w takim razie do czynienia albo z bardzo wyedukowanym i wiernym naśladowcą, albo Krucyfiks nadal żyje...
Zmasakrowana twarz kobiety, pokryty pęcherzami, ropnymi wypryskami młody mężczyzna, porwany i torturowany policjant, "stylizowany" na cierpiącego na krzyżu Chrystusa. Zabójca to groźny przestępca, który ewidentni realizuje jakiś plan, sobie tylko znany i tylko przez siebie respektowany. Nie popełnia błędów, nie pozostawia śladów, każde zabójstwo jest dokładnie zaplanowane. Najgroźniejszym przeciwnikiem jest osoba inteligentna, a on wykazuje się niebywałą bystrością i pragmatycznością. 
Robert Hunter ma trudne zadanie. Wraz z nowym partnerem Carlosem próbują rozwikłać zagadkę i przerwać realizację szaleńczego i brutalnego planu przez zabójcę. Grozi im wielkie niebezpieczeństwo. Zarówno Robertowi, jak i Carlosowi. Nie tylko ze strony ściganego przez nich socjopaty, ale ze strony swojej psychiki.

Problem polega na tym, że gdy zbyt długo podążamy krok w krok za takim wykolejeńcami, zachowując się jak oni, myśląc jak oni, zanurzając się głęboko w ich pokręcone umysły, zostają nam blizny... mentalne blizny. I czasem profiler może zboczyć z drogi. [...]Upodobnić się do mordercy.

Zakończenie zwali z nóg   jeśli się stoi, a jeśli się siedzi wbije w fotel.

Mówili przeczytaj Cartera! Mówili jeszcze nic Cartera nie czytałaś?! Mówili weź odłóż wszystko inne na bok i czytaj, bo wstyd! I kurde, mieli rację=)
Krucyfiks to solidna porcja brutalności i okropieństw. Niewyobrażalne tortury jakim poddawane były ofiary mogą powodować odruch wymiotny. Jest brutalnie, ostro i dobitnie. Autor się z czytelnikiem nie "certoli", pisze wyraziście, swobodnie i bez skrępowania. Czuję, że w kolejnych częściach będzie jeszcze mniej hamulców, bo odniosłam wrażenie, że w Krucyfiksie, który był debiutem Autora, zadziałała pewnego rodzaju blokada, aby czytelnika nie odstraszyć natłokiem obrzydliwości.
Komiczne dialogi, swobodny styl, szybka akcja, ciekawa kreacja bohaterów. Wciągający kryminał z solidną porcją obrzydliwości. Idealny, jak dla mnie;) 

Autor odpowiedział także na pytanie, na które do tej pory nie znalazłam konstruktywnej odpowiedzi: dlaczego zabójca "spowiada się" ofierze tuż przed jej zamordowaniem? W filmach akcji zazwyczaj wtedy pojawia się ratunek, a ja pukam się w głowę i mówię do monitora "po coś gadał, jak miałeś już działać?";) oto i ona, odpowiedź:

Doskonale znał psychikę morderców, zwłaszcza tych seryjnych. Nade wszystko pragnęli, by ich zrozumiano. Dla nich zbrodnie coś znaczyły, służyły jakimś celom, chcieli więc by ofiary wiedziały, że ich śmierć nie idzie na marne. W kluczowym momencie zawsze wyjaśniali swe motywy.

Nadal uważam, że najlepsze kryminały wychodzą spod pióra polskich autorów, ale Krucyfiks polecam bardzo=)

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

niedziela, 30 października 2016

Drugie życie. S. J. Watson [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Drugie życie
AUTOR: S. J. Watson
WYDAWNICTWO: Sonia draga
GATUNEK: Thriller

Zdjecie autorskie Anna Sukiennik

W pewnej chwili flirt on-line może stać się niebezpieczny, ale czy ktokolwiek umie określić, kiedy to następuje?

Drugie życie przeczytałam z rozpędu, zaraz po rewelacyjnym Zanim zasnę tego samego autora. Nie była to dobra decyzja, bo nie sposób tych dwóch książek do siebie nie porównywać. I o ile Zanim zasnę dostarczyło niezapomnianych wrażeń dodatkowo scementowanych dzięki obejrzeniu ekranizacji tejże książki, to w Drugim życiu dostrzegam niemal wyłącznie niewykorzystany potencjał.
Julia Plummer to kobieta po przejściach. Burzliwa młodość obficie zakrapiana alkoholem, podsycana wolną miłością i doprawiona narkotycznymi transami. Pełna swoboda niemal nie zakończyła się dla niej tragicznie. 
A dziś wiedzie ustabilizowany, spokojny żywot u boku męża szanowanego i znanego chirurga. Razem wychowują Connora, który jest synem siostry Juli Kate. I to właśnie tragiczna śmierć Kate burzy sielankę państwa Plummer. Mimo starań policji zabójca Kate nie zostaje ujęty. Julia postawiania wziąć sprawę w swoje ręce. Jej prywatne śledztwo szybko daje rezultaty jej siostra notorycznie korzystała z portali, w których użytkownicy uprawiali cybersex. Tym sposobem sama wpada w sidła wirtualnego flirtu erotycznego. Poznaje tajemniczego Lucasa, a ich znajomość wykracza poza internetowe zauroczenie. Julia wikła się w romans...
Sam pomysł na fabułę jest bardzo dobry. Ale gorzej z całą resztą. Nudnymi dialogami, mało rzeczywistymi, jednowymiarowymi postaciami oraz kiepskim wątkiem kryminalnym. Aż wierzyć się nie chce, że mimozowata Julia była w stanie odkryć więcej niż policja. W Drugim życiu jest za dużo "wszystkiego": niewyjaśnione zabójstwo, trudne dzieciństwo, narkotyki, nieszczęśliwa miłość, niespełnione ambicje, romans, alkoholizm, zastraszanie, przemoc. Zamiast delikatnego makijażu dostajemy wytapetowaną twarz z doklejonymi rzęsami, brokatem na policzkach i tipsami w gratisie.
Julia, jako główna bohaterka, budzi skrajne emocje. Ja rozumiem, że kobieta to specyficzna istotna, którą wykwintne i niebanalne komplementy obcego, atrakcyjnego mężczyzny mogą zauroczyć... Ale żeby aż tak bagatelizować ewidentnie niepokojące oznaki i oślepnąć na wyraźne sygnały świadczące o tym, że "coś z tym kolesiem nie tak"... Upośledzony instynkt samozachowawczy jedynie to znajduję jako wyjaśnienie infantylnego zachowania Julii.
Szkoda, że autor nie skupił się na opisie flirtowania on-line, nie przestawił mechanizmów, etapów cybersexu, skoncentrował się tylko na destrukcyjnym rezultacie takiej nieostrożności i niefrasobliwości. 
Całość jest nudnawa. Rozwiązanie zagadki kryminalnej zbyt zakręcone i niewiarygodne.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

środa, 26 października 2016

Zanim zasnę. S. J. Watson [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Zanim zasnę
AUTOR: S. J. Watson
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
GATUNEK: Thriller

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

Czy kiedykolwiek obudziliście się z myślą "Osz K###A! Gdzie ja jestem? Jak się tu znalazłem?". Oczywiście, że tak przecież tzw "urwany film" to wierny towarzysz nadmiernego spożycia alkoholu dnia poprzedniego. Budzimy się zdezorientowani, pal licho, że z bólem głowy, mdłościami i innymi dolegliwościami kacowymi. Ważne, że w swoim (oby!;)) łóżku, obok swojego (oby!) partnera i ze świadomością kim jestem...
Christine cierpi na specyficzny rodzaj amnezji: wsteczną i następczą jednocześnie. Każdego dnia budzi się z totalną pustką w głowie. Nie pamięta kim jest, nie pamięta dnia poprzedniego ani żadnego innego zaklasyfikowanego do "przeszłości". Codziennie budzi się obok obcego (w jej przekonaniu) mężczyzny, który twierdzi, że jest jej mężem. Każdego dnia dowiaduje się, że nie jest dwudziestolatką, tylko ponad pięćdziesięcioletnią, dojrzałą kobietą. Każdy poranek to początek jej życia, każde zaśnięcie to jego koniec.

Nasze życie to pudełko puzzli. Każdego dnia dokładamy jeden element do całości. I tak budujemy własną osobowość, własne życie, przeszłość, teraźniejszość. Patrząc na do tej pory ułożone elementy możemy także spodziewać się co czeka nas w przyszłości. Christine ma utrudnione zadanie, bo wszystkie puzzle jej życia wyglądają tak samo i przedstawiają to samo. Nie jest w stanie sama "ułożyć obrazu swojego życia", bo jest to niemożliwe. Pomagają jej najbliżsi. Jej mąż Ben, który sukcesywnie, każdego dnia odpowiada na ten sam zestaw pytań i niemal codziennie opowiada tę samą historię. Oraz psychiatra Nash, który sugeruje głównej bohaterce, aby prowadziła pamiętnik. Dziennik, w którym zapisuje wydarzenia danego dnia, dnia następnego są skarbnicą wiedzy. Jednak sesje terapeutyczne Christine z doktorem są utrzymane w tajemnicy przed Benem. Bo Ben jej mąż nie mówi Christine całej prawdy. Nie wie, że kobieta w tajemnicy prowadzi dziennik, dlatego Christine może zrewidować to, jaką wersję przedstawia jej Ben każdego dnia. Dlaczego nie mówi jej wszystkiego? Dlaczego zataja przed nią informacje o wypadku, w wyniku którego utraciła pamięć? Dlaczego na pierwszej stronie swojego dziennika Christine napisała drukowanymi literami "NIE UFAĆ BENOWI!".
A może ta "teoria spiskowa" jest wynikiem skłonności pacjentów z amnezją do konfabulacji? Ponieważ nie rozumieją świata, nie wiedza kim są ludzie wokoło, chorzy muszą sami doszukiwać się sensu i tworzyć własną wizję rzeczywistości.

Czy czytanie co kilkanaście stron o tym jak Christine po raz kolejny poznaje siebie i zdobywa informację o swoim życiu może być pasjonujące i zapierać dech? Może.
Czy brak wartkiej akcji i spektakularnych zwrotów akcji mogą być częścią składową bardzo dobrego thrillera? Może.

Zanim zasnę ma kilka słabych punktów, ale nie jestem przekonana, czy książkę można była napisać lepiej. Przecież główna bohaterka jest specyficznym przypadkiem klinicznym, a akacja książki nie dzieje się w ciągu jednego dnia. Prawdę o swoim życiu i wielkich kłamstwach jakimi była karmiona poznaje przez kilka tygodni. Autor musiał przemyśleć i dopracować wiele kwestii, aby Zanim zasnę była spójna i jak najbardziej realna. Widzę mankamenty mało wartką akcję, powtarzalność oraz szczyptę mało wiarygodnych zbiegów okoliczności, a mimo to polecam ją z czystym sumieniem.
Już pierwsze kilka stron książki wsysa nas w brytyjski, deszczowy, ponury klimat i zasiewa w nas ziarenko niepokoju. Niepokoju, który zmusza nas do jak najszybszego poznania rozwiązania zagadki życia Christine.

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

niedziela, 24 lipca 2016

Kucharka Himmlera. Franz-Olivier Giesbert [Izabelka]

TYTUŁ: Kucharka Himmlera
AUTOR: Franz-Olivier Giesbert
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
 
Zdjęcie autorskie Izabelka


Ale to fajna książka jest! (piszę fajna, choć nie lubię tego słowa w odniesieniu do książki).
Naprawdę! Dawno się tak dobrze nie uśmiałam jak przy tej lekturze!
Zacznę jednak od minusów:

okładka OKROPNA! Wcale, a wcale nie pasuje do treści!

brak reklamy tej pozycji! Trzeba zatrudnić speców od marketingu, którzy zajęli się Dziewczyną z pociągu.

tytuł też bym zmieniła, choć dokładnie nie wiem na jaki, może Rose i XX wiek.
I to tyle jeśli chodzi o wady.
Świetnie napisana opowieść o Rose, kucharce, która przeżyła 105 lat, a przyszło jej żyć w najbardziej "ciekawym" i burzliwym wieku, wieku XX. Urodzona w 1907 roku jako uboga Ormianka, żyje pełnią piersią kierując się mottem: humor, seks i zemsta. Bierze udział w wielkich wydarzeniach XX wieku: ludobójstwo w Armenii, obie wojny światowe, Holocaust, rządy Mao. Jest optymistką i bierze od życia to, co dostaje. Z uśmiechem.
Rose przeżywa wiele dramatów osobistych, które mogłyby złamać niejednego człowieka. Ale nie Rose. Zawsze optymistycznie nastawiona do życia, z niekończącą się ochotą na seks, z rządzą zemsty w kieszeni.
Kiedy przeczytałam, że jest to "przezabawna opowieść o Rose", to stwierdziłam, że jest to w sam raz lektura na lipcową niedzielę. Ale nic z tego! Nie jest "przezabawna"... Opowieść o Rose to słodkogorzki koktajl z duża ilością pieprzu...
To czasami śmiech, a czasami śmiech przez łzy. Bo cóż jest zabawnego w śmierci wszystkich najbliższych? Albo patrzeniu na rzeź sąsiadów i znajomych? Albo udział w przemocy fizycznej i psychicznej wobec dzieci? Nic!
Ale są też zabawne momenty, kiedy Rose opowiada o seksie z mężczyznami albo, jak ich kąśliwie opisuje, albo jak tworzy potrawy.
Mnie też podobała się formuła tej książki, bo każdy rozdział rozpoczynał się tak samo: Morze Czarne 1915, Marsylia 1917, Górna Prowansja 1925, Paryż 1940 itd.
Rozdziały są krótkie, fabuła wciągająca, słownictwo proste, ale bogate. I do tego mnóstwo "smaczków", które powodują, że tę książkę trudno odłożyć zanim się nie skończy czytać. 
Oto garść cytatów (albo jak ktoś woli "smaczków"):
Nie znoszę ludzi, którzy się skarżą. A takich nie brakuje na tej ziemi. Dlatego mam problem z ludźmi.
W wieku niemal stu pięciu lat pozostał mi cienki głosik, pięć dobrych zębów, wyglądam jak sowa i nie pachnę fiołkami.
W dniu moich urodzin na świecie żyły już trzy osoby, które miały zdziesiątkować ludzkość: Hitler miał osiemnaście lat, Stalin dwadzieścia osiem, a Mao-trzynaście. Wpadłam jak śliwka w kompot.
Człowiek pracuje, ale Chińczyk pracuje więcej.
Gdy nic się nie układa, nie ma lepszego lekarstwa na smutek niż gotowanie.
Nie  bójcie się iść pod prąd. Tylko martwe ryby płyną z prądem.
Książka ląduje na półce zostaje "na zawsze", a Rose zostaje moją przyjaciółką...na zawsze!
Polecam!
Wspaniała lekcja historii XX wieku i porządna dawka mądrości życiowej i optymizmu (choć ta mądrość jest czasami dyskusyjna).