poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Oczyszczanie organizmu w praktyce. Alexandra Stross [Anna Sukiennik]

TYTUŁ: Oczyszczanie organizmu w praktyce
AUTOR:  Alexandra Stross
WYDAWNICTWO: Vital
GATUNEK: Poradnik

Zdjęcie autorskie Anna Sukiennik

LEWATYWA... Dopóki nie przeczytałam tego słowa w książce byłam przekonana, że już teraz, od zaraz podejmuję się oczyszczania organizmu. Bo to takie miłe i przyjemne. I wtedy pojawiło się "to" słowo =) Czy jest się czego bać? Czy nasza gwałtowna reakcja na oczyszczanie jelit jest wynikiem braku wiedzy, złych doświadczeń czy po prostu strachu? Autorka namawia, autorka zachęca. Tak skutecznie, że prawie mnie przekonała;) Prawie;)

Żyjemy w świecie przepełnionym toksynami. Zanieczyszczenia atakują nasz z każdej możliwej strony. Żywność. Napoje. leki. Powietrze. Woda. Kosmetyki. Większość z nas ma świadomość, że to co jemy, pijemy, czym oddychamy, a nawet to, czym się leczymy i jakich produktów używamy do utrzymania higieny ciała, często zamiast odżywiać – zanieczyszcza. Wiemy o tym, i co z tym robimy? Nic. Nasze podejście do oczyszczania organizmu idealnie obrazuje moja reakcja na słowo "lewatywa", które pojawia się jako kolejny punkt kompleksowego oczyszczania naszego ciała: dopóki nie musimy się starać, nadmiernie angażować i dokonywać wyrzeczeń – super! – możemy się oczyszczać. Kiedy jednak pojawiają się schody, pojawia się także tryb przypuszczający z nieodzownym spójnikiem: mógłbym, ale... Picie wody – luz; kąpiel – spoko; lewatywa?! eeee.
Przypuszczam, że słowo "lewatywa" celowo pojawia się dopiero w połowie książki, aby nie odstraszyć potencjalnych chętnych na detoks organizmu ;)

W pierwszej kolejności Autorka przekonuje, co już zapewne wiemy, że jemy świństwa i że jesteśmy tym czym jemy... W trosce o własne ciało, zdrowie i dobre samopoczucie, prócz zabiegów w spa, jogi i innych całkiem przyjemnych aktywności należałoby pomyśleć także o naszym wnętrzu. Autorka zwraca uwagę i łopatologicznie tłumaczy czym jest zakwaszenie organizmu, skąd się bierze, dlaczego jest tak złe i jak z nim walczyć. 
Pierwszym krokiem ku wielkiej zmianie jest picie. Ale uwaga – nie byle czego. Aby wdrożyć się w pierwszy etap oczyszczania należy pić WODĘ. Minimum 2 litry, aby wypłukać toksyny zalegające w przestrzeniach międzykomórkowych, aby dostarczyć wodę do wnętrza każdej komórki, aby wspomóc wydalanie tego co już zbędne.
Kolejnym krokiem ku zdrowiu są kąpiele zasadowe. Na czym polegają, dlaczego zasadowe? Jak kilka dni w relaksującej kąpieli zasadowej wpływa na nasze samopoczucie – spektakularne efekty zauważalne gołym okiem (nie moim – bo jeszcze nie sprawdzałam).
Do kompletu dochodzą częste spacery (synchronizacja aktywności fizycznej z głębokim oddychaniem), zwracanie uwagi na sylwetkę – proste plecy, pierś do przodu, co umożliwia sprawną wentylację nawet podczas wykonywania pracy w trybie siedzącym. I na tym kończą się te "przyjemne rzeczy". Autorka w magiczny wręcz sposób nakręca czytelnika. Wlewa wiarę, nastawia pozytywnie i atakuje kolejnym krokiem, czyli LEWATYWĄ, a dokładniej – irygacją, oczyszczaniem jelit za pomaca irygatora. Wyjaśnia, dokładnie opisuje i w delikatny sposób oswaja. Ten przedostatni krok oczyszczania organizmu nie wydaje się taki straszny. Autorka udowadnia, że strach ma wielkie oczy i że warto chociaż spróbować. Jest przekonana, że na jednym zabiegu z irygatorem nie poprzestaniemy. Ostatni krok to oczyszczanie wątroby. Jeśli oczyszczanie jelit to dla nas wyzwanie nie do przejścia – oczyszczanie wątroby wprawi nas w stan katatoniczny;)
Autorka ma niebywały dar – sprawiła, że to, o czym bałam się pomyśleć i bałam się czytać jawi się jako, owszem coś nieprzyjemnego, ale nie nierealnego. W lekkim stylu, niemal gawędziarskim, zagłębia się w fizjologię człowieka. I to, czego jak do tej pory nie znalazłam w żadnym poradniku zdrowotnym – sugeruje, abyśmy sprawdzili każde jej słowo z publikacją albo książką naukową. Nie musimy wierzyć bezgranicznie w to, co pisze, możemy, a nawet powinniśmy sprawdzić, porównać. Autorka nie kreuje się na wszystkowiedzącą specjalistkę, dopuszcza myśl, że człowiek nie jest nieomylny i ze przed podjęciem się radykalnej zmiany w swoim życiu potrzebuje 100% pewności, że postępuje słusznie. Autorka jest pewna swojej wiedzy, ale proponuje, abyśmy i my nabrali pewności, że to co czytamy w Oczyszczaniu organizmu w praktyce to prawda.

Ten poradnik czyta się "na raz". Wciąga, jak dobra obyczajówka, intryguje i przede wszystkim otwiera oczy. Podsumowuje i segreguje naszą wiedzę poszerzając ja o kolejne elementy. 

Moim zdaniem Oczyszczanie organizmu w praktyce to absolutny must have dla osób, które czuja potrzebę zmiany oraz mają odwagę i motywacje, aby oczyścić organizm. Organizm, który na przestrzeni lat stał się bardziej śmietnikiem – nośnikiem toksyn, niż naszym ciałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz